W końcu, planszowa gra cywilizacyjna, która nie ciągnie się godzinami i nie jest prostacka, czy w inny sposób ułomna. Taka w sam raz, jak na ten rodzaj rozrywki. Choć ma też wady, ale większość z nich naprawia dodatek - Terra Incognita (w końcu to gra ze stajni FFG).
Sid Meier's Civilization: Nowy początek
Ciekawa historia, grę kupiłem w czerwcu zamiast Clash of Cultures na którego nie miałem pieniędzy. I choć te gry się od siebie różnią, to obie polegają na rozwoju swojej cywilizacji razem z asymetrycznymi liderami nacji.
Podobało mi się, że od początku mamy zupełnie inne umiejętności, inne ustawienie na mapie oraz odmienne ustawienie kart działań. Ustawienie kart ma o tyle znaczenie, że zagrywamy tutaj akcję jak Ark Novie, tzn ich położenie na torze działań określa moc zagranej akcji oraz teren na jakim możemy wykonać akcję.
I tak będziemy budować miasta, rozszerzać swoje wpływy na mapie, zbierać surowce, żeby wybudować cuda świata. Każdy z cudów świata daje nam wzmocnione możliwości akcji, swoje akcje możemy jeszcze wzmacniać poprzez rozwój technologiczny i zdobywanie kart działań wyższego poziomu. Akcje możemy również wzmacniać, nawiązując stosunki dyplomatyczne z innymi graczami, co powoduje zdobycie kart dyplomacji i zdobycie żetonów handlu (je też możemy wydawać na wzmocnienie swoich działań).
Są to bardzo proste zabiegi i powodują, że ten rozwój jest mocny odczuwalny.
W grze nie obejdziemy się bez walki z innymi graczami, ale nie zawsze będziemy chcieli walczyć i gra nie zmusza nas do tego. Za to na pewno będziemy chcieli atakować państwa-miasta i likwidować barbarzyńców, żeby nie panoszyli się planszy i przeszkadzali nam w realizacji celów.
Tak celów, bo wygra ten kto pierwszy zrealizuje 3 cele z trzech różnych kart, całkiem ciekawe wyłonienie zwycięzcy, ale minusem jest mała ilość kart celów do rozgrywki na 4 graczy losujemy 3 karty celów, a w grze mamy 5 kart celów. Właśnie potencjalna regrywalność stoi pod znakiem zapytania. Ja jej widzę mało niby jest modularna plansza, ale ustawienie początkowe nie będzie się aż tak różnić na mapie i te cele bardzo podobne do siebie, przykład kontroluj dwa cudy naukowe cudy świata inny cel mówi kontroluj dwa militarne cuda świata, następny cel 2 ekonomiczne. Kolejny minus to liczenie siły obrony przeciwnika przy walce, za dużo tutaj matematyki i kart zmieniających wartości zarówno ataku i obrony, przez co jest to mało czytelne.
Podsumowując ja bawiłem się świetnie pewnie też, dlatego, że wygrałem rozgrywkę. Pomimo to nie widzę tutaj dużego potencjału na to, żeby gra została w mojej kolekcji na lata, raczej kilka, kilkanaście rozgrywek i się pożegnamy. Ja ją określiłem "Clash dla ubogich", ale to moje określenie, bo gry różnią się od siebie na wielu poziomach. Clash daje mi więcej ścieżek rozwoju, więcej dróg do zwycięstwa, a przy tym też większą regrywalność.
6/10
Gra długo czekała na pierwszą rozgrywkę i w końcu się doczekała i co ciekawe, dla wszystkich było to pozytywne zaskoczenie. Każdemu grało się fajnie, było kombinowanie, gra ogólnie lekka, przyjemna. Grałem na 4 osoby i każdy miał swój plan. Dużo wcześniej czytałem narzekań o walce. Ale co, jest rzut kością, wzmocnienie z terenu i pola karty, modyfikatory z kart, cudów czy liderów. Ogólnie było spoko. Ciekawe jak dodatek zmieni grę, bo kolejna gra szykuje się z dodatkiem :)