Kumpel kupił grę, wpadł żeby od razu zagrać, szybko przeczytał instrukcję 10 minut spojrzenia na zasady i można było grać.
W grze chodzi o to, żeby jako pierwszy zapełnić swoją planszetkę skarbami, skarby zdobywamy wspinając się na wulkan. Do dyspozycji mamy trzech wspinaczy, na początku gry dobieramy trzy karty.
W trakcie swojej tury będziemy zagrywać jedną kartę i wspinać się określonymi na karcie wspinaczami o ilość pól wskazanych na karcie.
Jeżeli kończymy turę na polu ze skarbem to bierzemy go na swoją planszetkę, na koniec puszczamy kule lawy z odpowiedniej bramki od 1 do 6 i dobieramy kartę. Kule lawy puszczamy tak, żeby lawa pochłonęła wspinaczy rywali. Każdy gracz, któremu spadł wspinacz dobiera kartę sprzętu, kart sprzętu można mieć maksymalnie trzy, jednak będziemy je na bieżąco wykorzystywać, bo są bardzo silne.
Możemy trafić karty z możliwością umieszczenia blokad na planszy, nie możemy ich jednak umieszczać na samej górze, na polu skarbu oraz przy wejściu i wyjściu z jaskini. Tak tak mamy jeszcze jaskinie, którymi możemy szybciej przemykać do góry.
Czy mnie ten tytuł zaskoczył nie, czy grało się fajnie tak. Naprawdę sprytnie zrobiona gra, lekki prosty tytuł do zagrania w 15-20 minut. Niby głupia losowa gra szczególnie, gdy nasi wspinacze ciągle spadają w dół, ale na tyle szybka, że można się szybko odegrać. Muszę dodać jeszcze, że cena 60-70 zł za taką grę to naprawdę dobra i uczciwa cena. Podobała mi się dynamika gry pyk, pyk i następna partia, przy pełnym składzie gra rozwinie skrzydła i na pewno będzie dużo śmiechu.
Dużej regrywalności w grze nie widzę, bo układ planszy jest zawsze taki sam, różnice robią karty ekwipunku na które trafimy oraz jaki będziemy mieli dociąg kart na rękę. Najwięcej może zmienić lawa zrzucająca naszych wspinaczy w różnych etapach rozgrywki, albo się to lubi, albo nie.
Tytuł spełnia swoje zadanie, bo ja się dobrze bawiłem, ale mam takie poczucie, że gdyby tutaj jeszcze coś dołożyć, jakieś tajne misje lub asymetrię naszych wspinaczy mogłoby być jeszcze ciekawiej.
7/10