Nigdy nawet nie marzyłem, żeby zostać kosmicznym piratem, a Tortuga pozwoliła mi się w niego wcielić. Pierwsze na co zwracam uwagę w grach to wygląd i tutaj od razu zawiesiłem oko na pięknie wyglądających statkach, pięknych klimatycznych grafikach na kartach, ale najlepsze miało dopiero nadejść.
Każdy z graczy dostaje talię 10 początkowych kart i swój asymetryczny statek którym ruszymy na podbój kosmicznych sektorów. Jak to w tego typu grach będziemy dobierać 5 kart, zagrywać i odrzucać na stos odrzucony. Za krypto z kart możemy kupować karty z głównego rynku lub z rynków dostępnych w sektorach zewnętrznych. Co ciekawe w sektorach zewnętrznych będziemy chcieli być nie tylko, ze względu na możliwość nabycia fajnych kart, ale też na zdolności specjalne każdego z sektorów. Nadaje to grze głębszego charakteru i jest fajnym urozmaiceniem.
Za symbole manewrów z naszych kart będziemy mogli pobierać minerały, które w każdej chwili możemy wykorzystać jednorazowo do zakupu kart, przemieszczać się między sektorami, polować na potwory, żeby je następnie schwytać jeżeli ilość manewrów na naszych kartach przekroczy wartość mocy danego potwora, po pokonaniu potwora jego karta trafia do naszego stosu kart odrzuconych, podbijać sektory i je wzmacniać, każde podbicie wzmacnia wartość obrony sektora do maksymalnej wartości wskazanej na jego kaflu. Za podbój sektorów dostajemy, żeton kontroli i bonusy. Ciekawą akcją jest możliwość usunięcia kart z gry za manewry, bo z czasem będziemy chcieli się pozbyć słabych kart. Możemy atakować też innych piratów, wtedy atakujący i obrońca zagrywają karty z ręki w ciemno, następnie rozpatrujemy ilość manewrów z karty i ewentualne bonusy w postaci posiadanej tarczy, bycia w kontrolowanym przez siebie sektorze w przypadku obrońcy. Wygrany zgarnia żeton jednego punktu, punkty możemy zdobywać również za pokonywanie potworów i za kontrolowane w danej chwili sektory, gra kończy się gdy jeden z graczy zdobędzie 15 punktów lub zdobędzie Tortugę wtedy liczmy kto ma więcej punktów.
Najbardziej mi się podobało, że gra jest dynamiczna, szybko zyskujemy i tracimy sektory i związane z nimi bonusy więc nie ma się co przyzwyczajać do danego terytorium. Dużo satysfakcji sprawia budowanie talii w oparciu o teren gdzie w którym aktualnie się znajdujemy, bo tak na prawdę w grze mamy 5 rynków do zakupu kart jeden podstawowy i cztery w czterech zewnętrznych sektorach. Chcemy tam lecieć, bo można zdobywać ciekawsze karty. Następna rzecz, która mi się podobała to możliwość niszczenia kart za manewry usprawnia to zarządzanie naszą talią kart.
Płynnie można przejść do minusów dla mnie na pewno gra nie jest tak strategiczna jak mogłoby się wydawać nie pierwszy rzut oka, tak naprawdę opłaca się kupować karty które zapewniają jak najwięcej manewrów, bo manewr w tej grze to everything, przez co rozgrywka będzie często przypominała wyścig o zebranie jak najwięcej manewrów, a tych ciekawych kart też za dużo nie ma i to jest mój największy zarzut do tego tytułu mogłyby być te karty ciekawsze z bardziej zróżnicowanymi efektami.
Gra jest dosyć szybka i jest to przyjemne, ładnie wyglądające pykadełko. Nie jestem fanem kosmicznych klimatów, ale podobało mi się.
7/10
Nie wiem dlaczego ta gra nie jest popularniejsza. Tortuga to deckbuilder oparty na znajomej mechanice zarywania kart dla punktów waluty (tutaj jest to krypto) oraz punktów akcji (w tym przypadku manewry), które wykorzystujemy podczas tej samej tury albo przepadają. Możemy za niewielką opłatą zarezerwować kartę z ręki na jakąś dalszą turę, zmniejszając nieco losowość. Polskie wydanie zawiera wszystkie mini dodatki mimo niskiej ceny. Plansza składa się z kafelków, chociaż zawsze w dużej mierze tych samych. Zmienia się głównie ich ułożenie. Różne sektory zapewniają różne bonusy przy ich podbiciu, gracze mogą atakować się nawzajem aby ukraść sobie punkty, a po mapie rozsiane są potwory do upolowania, które zapewnią nam punkty i unikalną kartę. Jest też kilka sektorów, które zawierają własne talie z których można kupować karty. Gra jest naprawdę solidnie wydana, każdy gracz ma unikalną kolorową figurkę a kafelki planszy są dwuwarstwowe. W moich oczach gra może konkurować z Tyrants of the Underdark.
Spoko deck building z area control, gra jest dynamiczna i prosta do opanowania. Jedną wadą jest to że trochę szybko nam się nudzi i potrzebujemy jakiegoś czasu żeby po nią znowu sięgnąć. Lubię w niej nie symetryczność statków, to że gra wręcz zmusza cię do ciągłych manewrów, mechaniki usuwania zbędnych kart i rezerwacji karty też są bardzo przydatne. Warto nabyć ją z dodatkiem Zatoka Piratów.