Liczba wystawionych
opinii: 201
06.05.2025 00:22
Poważny temat, który daje sporo do myślenia (jako case study).
Gdy myślę o DerrocAr przed oczami mam Polskę, w której człowiek widział czy może nawet przyzwyczaił się myśleć, że wszystko już było, że widzieliśmy wszystko...a jednak Argentyna pokazuje, że dzikie akcje, nie tylko u nas. Niechlubny czas kilku lat, gdzie Argentyna miała więcej niże jednego prezydenta, stała się powodem do stworzenia gry. Cóż...ucieczka jednego z ówczesnych prezydentów drogą lotniczą zakrawa o śmiech, o ile nie jesteś argentyjczykiem.
Gra przypomina Secret Hitlera i podobne party-tytuły w moim odczuciu przy czym w SH, chodziło o poprowadzenie tak intrygi, aby wygrała po prostu jedna ze stron (wielu graczy podzielonych na grupy) a tu - gramy tylko do jednej bramki. Swojej. (HEHE)
Bardzo przyjemny tytuł, który pozwala trochę pobawić się, pomyśleć, wysupłać jakąś strategię, aby dążąc do celu (zdobycia prezydentury) czyli zdobycia największego poparcia ludzików od Falklandów (SIC! - nie mów tego przy człowieku z Argentyny!).
Dróg do zwycięstwa jest trochę, a nie każda gra będzie wyglądać tak samo. Oczywiście celowe wpływanie na opnie publiczną jest zasadnicze jak w typowej polityce, ale daje fun. Mechanicznie większość rzeczy się spina - dwie fazy, lawirowanie pomiędzy kruchymi sojuszami, troszkę podstawy ekonomii (środki finansowe), planowanie, trochę tego jest.
Pudełko jest dość małe, a zawartość masywna - wykonanie na plus. Podoba mi się "Konstytucja" jako książka, co dorabia klimatu. Nie wiem czy każdemu spasuje, ale jako intrygancka gra warta zainteresowania. Da radę grać z ludźmi, którzy wiedzą już coś o planszówkach - moduły dołączone są do pudełka i od nas zależy czy je dodać. Mój egzemplarz kupiony wyjątkowo okazyjnie nadał się na prezent dla koleżanki...z Argentyny - która skomentowała jedynie przyjaźnie, że ten czas był raczej niechlubny a dla niektórych jest tematem tabu...więc uważajcie, komu tę grę dajecie ;)