W swojej turze dobieramy kartę i decydujemy, co z nią zrobić. Możemy ją dołożyć do swojego stojaka albo odrzucić. I właśnie tutaj pojawia się bardzo fajny element gry, odrzucona karta określa, jaką akcję wykonamy. Dzięki temu nawet pozbycie się karty jest świadomą decyzją. Czasami chcemy pozbyć się konkretnej karty, żeby wykonać potrzebną akcję, a czasami lepiej ją zatrzymać, bo może przydać się później.
Na naszym stojaku znajduje się pięć kart, a każda odpowiada jednej z pięciu dzielnic. Cały czas próbujemy więc zbudować jak najlepszy układ w swoich dzielnicach, ale jednocześnie trzeba obserwować przeciwnika i pilnować, co zaczyna kombinować po swojej stronie.
Bardzo ciekawym elementem jest również możliwość pasowania. Nie możemy zrobić tego od razu, najpierw na stosie kart odrzuconych musi znaleźć się 6 kart. Dopiero wtedy możemy zdecydować, że nie chcemy już dobierać kolejnych kart i zakończyć rundę. I tutaj pojawia się kolejne pole do kombinowania: czy już teraz warto spasować, czy lepiej zaryzykować i dobrać jeszcze jedną kartę?
To niby mała decyzja, ale przy wyrównanej partii potrafi być kluczowa. Możemy mieć naprawdę dobry układ i uznać, że lepiej nie ryzykować, ale przeciwnik może być właśnie o krok od zrealizowania swojego celu. Wtedy pojawia się presja: pasować czy grać dalej?
Do tego dochodzi wymiana kart na stojaku, która jest jednym z najciekawszych elementów całej gry. Z jednej strony chcemy poprawić swój układ, a z drugiej cały czas trzeba kontrolować przeciwnika. Czasami wymiana jednej karty wydaje się genialnym ruchem, a chwilę później okazuje się, że właśnie tym ruchem daliśmy rywalowi idealną okazję do odwrócenia sytuacji.
Dracula i Van Helsing mają też zupełnie inne warunki zwycięstwa. Dracula próbuje przemienić w wampiry 4 mieszkańców w jednej dzielnicy, zanim zostanie powstrzymany. Van Helsing musi natomiast zadać Draculi 12 obrażeń w ciągu 5 rund. Jeżeli Van Helsing nie zdoła tego zrobić przed końcem 5. rundy, zwycięża Dracula.
Dzięki temu obie strony grają trochę inaczej. Dracula chce jak najszybciej realizować swój plan, a Van Helsing musi go cały czas ścigać i zadawać obrażenia. Nie wystarczy więc patrzeć tylko na swoje karty, trzeba cały czas analizować sytuację po drugiej stronie stołu.
I właśnie emocje są dla mnie największą zaletą tej gry. Nawet jeśli wydaje nam się, że jedna ze stron ma już przewagę, wszystko może się zmienić w jednej turze. Pod koniec partii naprawdę można siedzieć i myśleć: „No dobra, jeszcze wszystko może się wydarzyć”.
Gra jest szybka, intensywna i nie zdąży się znudzić. Nie ma miliona zasad ani długiego przygotowania, a mimo to daje sporo możliwości kombinowania. Po zakończeniu zaciętej partii pojawia się myśl: „Dobra, jeszcze raz!”
8/10.
Prosta, szybka i wciągająca dwuosobówka. Wymiana kart, akcje wynikające z odrzucanych kart, możliwość pasowania po uzbieraniu 6 kart na stosie odrzuconych i zupełnie różne cele obu graczy tworzą naprawdę fajny, napięty pojedynek.
Do samego końca na ostrzu noża i właśnie za to ją polubiłem.
Co mi się podoba
- Prosta
- szybka
- wciągająca dwuosobówka