Nie ukrywam, że paragrafówki są dla mnie zwykle rozczarowujące, a właściwie infantylne. Jedną z niewielu, które mnie wciągnęły - zwłaszcza swoją fabułą - była (darmowa) gra z wyd. Masz wybór o Cthulhu, teraz nie pamiętam tytułu. Fabułą, bo wybory w tych książko-grach są właściwie raczej umowne i często banalne. Wspominam o tym, bo Fabled Lands niestety nie należy do tych, które prezentują dobre wzorce. Tutaj fabuły nie ma właściwie, podróżujemy po losowych lokacjach jak w starej, słabej przygodówce, napotykamy baśniowe stworzenia (np. fauna czy siedmiu głupców), i tak sobie to czytamy i... nudzimy się. Z powodu dużej objętości jest tu pewien element gamifikacyjny, np. zbieramy z czasem pieniądze, zwiększamy cechy (np. charyzmę) i rzucamy kośćmi (niestety...), bo w zależności od wyniku możemy np. przegrać walkę lub przejść do "złego" paragrafu, a czasem - choć nijak można to przewidzieć ani temu przeciwdziałać - również tracimy cechy, i to dość często, np. ww. charyzmę bo mieliśmy wypadek, który trwale uszkodził nasz wygląd, albo tracimy złodziejstwo bo ktoś ukradł nam... palec. Podczas przechodzenia paragrafów ma się wrażenie niemal całkowitej losowości, coś jakby ktoś poskładał 20 różnych bajek dla dzieci (występuje tu nawet rzeka Grimm), je nieco zmodyfikował (zdarza się, że napotykamy drastyczne scenki, ale większość ma charakter baśni), i podczas lektury pojawiają się nam bez ładu i składu, nie mając większego wpływu na fabułę. Jeśli doszukiwać się plusów, to niewątpliwie jest nim ilość (ale nie jakość) paragrafów oraz nietypowe możliwości jak na paragrafówki, można kupić sobie np. statek. Nadal jest to jednak mocno losowa przygodówka w baśniowym świecie, nie jest to natomiast tradycyjny świat fantasy. Pod względem rozgrywki przypomina niestety najgorsze scenariusze D&D: idź, spotkaj X, walcz lub uciekaj, odpocznij i odzyskaj HP, wejdź do Y, wybierz drzwi, zabierz nagrodę lub karę (jeśli źle wybrałeś/aś), i tak w kółko, aż staracisz wszystkie HP lub podniesiesz swoje współczynniki, a przy tym nie ma ciągłej linii fabularnej, to raczej zbiór przypadkowych lokacji, w których można coś zrobić - a zazwyczaj nawet nie, tylko czytamy jakieś niepowiązane urywki np. minąłeś kilku marynarzy pracujących przy łodziach i chwilkę porozmawiałeś/aś albo ktoś ci wręczył czterolistną konieczynę... Osobiście to bym powycinał te zbędne paragrafy i zostawił tylko te, które faktycznie wpływają na fabułę, i książka by straciła ponad 50% swojej objętości z korzyścią.