Szukaj gier według wielu kryteriów
Spersonalizowane rekomendacje gier
Przeglądaj gry według wydawnictw
Czytaj recenzje gier planszowych
Znajdź wypożyczalnię gier planszowych
Odkryj odznaki i specjalne listy gier
Przeglądaj zdjęcia gier planszowych
Fighting Fantasy: Czarnoksiężnik z Ognistej Góry to książka paragrafowa, w której tworzymy własną postać i wyruszamy do lochów w poszukiwaniu ukrytego skarbu. Po drodze podejmujemy różne decyzje, wybieramy kolejne paragrafy, walczymy z przeciwnikami i próbujemy przetrwać niebezpieczeństwa, które czekają na nas w podziemiach. Co może pójść nie tak? Właściwie wszystko. Niestety na tej książce bardzo się zawiodłem. Z początku jest jeszcze naprawdę dobrze, paragrafy są interesujące, pojawiają się różne wydarzenia, spotkania i pułapki, dzięki czemu eksplorowanie lochów daje sporo frajdy. Niestety mniej więcej po 1/3 książki coś zaczyna się zmieniać. Wchodzimy coraz głębiej w podziemia, a paragrafy stają się coraz bardziej monotonne i zaczynają brzmieć mniej więcej tak: „jesteś na początku korytarza, droga skręca w lewo i w prawo”. Wybieram drogę i czytam dalej: „napotykasz kolejne rozwidlenie...”. Przechodzę do następnego paragrafu: „Wszedłeś do pomieszczenia, w którym znajdują się cztery drzwi...”. I tak w kółko. Zero opisów, bardzo mało spotkać, tylko kolejne korytarze, rozwidlenia i drzwi. Dlatego podczas rozgrywki najlepiej na bieżąco rysować sobie mapę lochów, ponieważ bardzo łatwo się zgubić i zacząć kręcić w kółko, co zresztą spotkało mnie podczas rozgrywki. W pewnym momencie byłem już mocno sfrustrowany, ale stwierdziłem, że skoro zacząłem tę książkę, to ją ukończę. Więc zacząłem zapisywać, dokąd prowadzą poszczególne paragrafy i które drogi już odwiedziłem. Tylko dzięki temu po długiej i momentami naprawdę męczącej przeprawie udało mi się dotrzeć do końca książki. UWAGA SPOILER: Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że i tak przegrałem, ponieważ nie znalazłem wszystkich kluczy i zostałem w lochach przy skrzyni skarbów. KONIEC SPOILERA. Niestety satysfakcji z zakończenia książki nie miałem wcale, a po tym wszystkim nie mam już ochoty przechodzić jej ponownie. Książkę mogę więc polecić przede wszystkim osobom cierpliwym, którym nie będzie przeszkadzało wielokrotne przemierzanie tych samych korytarzy. Książka, a przynajmniej stare wydanie, została wydana w 1982 roku i zdecydowanie czuć jej wiek. Przygoda jest oldskulowa, ale niestety mam wrażenie, że niezbyt dobrze się zestarzała. Zdecydowanie bardziej polecę kolejne odsłony książek z tej serii. Zastanawiam się również, skąd tak wysokie oceny tej książki. Być może duże znaczenie ma tutaj nostalgia, jednak dla mnie to trochę za mało. Sam pomysł na książkę paragrafową nadal jest bardzo dobry, ale monotonne przemierzanie lochów sprawiło, że zamiast czerpać przyjemność z przygody, zacząłem traktować ją jak mozolne rozwiązywanie labiryntu. Podsumowując Fighting Fantasy: Czarnoksiężnik z Ognistej Góry To oldskulowa książka paragrafowa, która z czasem staje się mozolna i monotonna, sprowadzając rozgrywkę do poszukiwania jednej właściwej drogi. Sam pomysł jest fajny, ale według mnie książka powinna zostać trochę przeredagowana, aby dawała więcej frajdy, a nie frustracji. Jeśli ktoś lubi klasyczne książki paragrafowe to, może spróbować, mnie jednak jedno przejście książki wystarczy. Moja ocena to 5,5/10.