Nowa Ziemia to familijna gra strategiczna z elementami zajmowania obszarów. Gracze rywalizują na mapach Szkocji i Irlandii o najlepsze tereny pod rozwój swoich klanów. Rozgrywka polega na dociąganiu płytek i wykładaniu ich na planszę według określonych zasad. Z pozoru brzmi to bardzo prosto, jednak gra oferuje całkiem sporo możliwości planowania. Każdą płytkę można umieścić tylko w konkretnych miejscach, dlatego trzeba robić to na tyle sprytnie, aby tworzyć jak największe obszary punktujące. W międzyczasie realizujemy zadania z kart misji zdobywanych dzięki wystawianiu katedr, a także stawiamy zamki i przejmujemy je poprzez dominację nad sąsiednimi terenami. Pomimo tego, że w grze sporo się dzieje, zasady pozostają bardzo przystępne, co akurat jest dużą zaletą tego tytułu. Można usiąść do niej praktycznie z każdym. Osoby mniej ograne szybko zrozumieją mechaniki, a bardziej doświadczeni gracze dostaną lekką i przyjemną odskocznię. Tury przebiegają sprawnie, a jednocześnie pozwalają planować kolejne ruchy i wdrażać własne strategie. Już po pierwszej rozgrywce gra bardzo mi się spodobała, do tego stopnia, że od razu postanowiłem kupić własny egzemplarz. Wykonanie stoi na solidnym poziomie. Plansza, grube żetony oraz plastikowe zamki i katedry prezentują się bardzo dobrze i dodatkowo uprzyjemniają rozgrywkę. Podsumowując Nowa Ziemia to bardzo przyjemna gra, która łączy proste zasady z satysfakcjonującym gameplayem i sporą interakcją między graczami. Tytuł świetnie sprawdza się w każdym towarzystwie. Jest to jeden z tych tytułów, do których po prostu chce się wracać. Moja ocena to 8/10.
Nowa Ziemia to tytuł, który zachwyca estetyką, przystępną mechaniką i świetnym tempem. Sprytny system punktowania oraz krótki czas rozgrywki (ok. 60 minut) czynią ją idealną pozycją zarówno na "rozgrzewkę", jak i na domknięcie wieczoru z planszówkami.
Jeśli szukacie czegoś szybkiego, ładnego i angażującego, to zdecydowanie pozycja warta uwagi i miejsca na klubowej półce. 👻
𝑵𝑶𝑾𝑨 𝒁𝑰𝑬𝑴𝑰𝑨
Do tej pory gry Reinera Knizii raczej kojarzyły nam się z małymi gierkami, fillerkami przed większą rozgrywką.
"Nowa ziemia" była dla nas zaskoczeniem. Oczywiście pozytywnym!
Pierwsze wrażenie to po prostu wow... i nadal się ono nie zmieniło.
W pudełku znajduje się dwustronna plansza, na jednej stronie mapa Szkocji, na drugiej Irlandii.
Jest to gra rywalizacyjna typu area control. Po obu stronach planszy cel jest ten sam: kontrolować najlepsze tereny i spełniać misje/cele.
Podczas rozgrywki gracze będą umieszczać swoje znaczniki elektrowni, farm i osad na planszy. Jeśli odpowiednie warunki zostaną spełnione plansza będzie się zapełniać również zamkami oraz katedrami, których wykonanie od początku robi spore wrażenie.
W Szkocji gracze będą zdobywać punkty za wszystkie elementy umieszczane na planszy oraz za wypełnione kart misji, dobierane w momencie wykładania katedry.
W Irlandii natomiast cele dla graczy są znane dla wszystkich od początku rozgrywki. W momencie, gdy któryś z graczy osiągnie cel kładzie na danej karcie swój znacznik katedry. Na tej wersji planszy znajdują się również znaczniki wież, które zapewniają dodatkowe działania.
"Nowa Ziemia" to gra, która przez kilka wieczorów z rzędu w ogóle nie schodziła z naszego stołu.
Zasady nie są skomplikowane, wszystko jest dobrze opisane, a instrukcja krótka i czytelna.
Podoba nam się, że plansza jest dwustronna, dzięki czemu, przy każdej rozgrywce można zagrać w inny wariant. Szkocja wydaje nam się nieco łatwiejsza, ale po obu stronach planszy występuje negatywna interakcja. Wystarczy, że przeciwnik położy przy zamku jeden żeton więcej niż Ty i już przejmuje pole, stawiając swój zamek 😈
Łatwo można się „zakręcić”, gdy zaczyna się skupiać na odbijaniu pól z zamkami. W tym czasie inni gracze mogą spokojnie przejmować resztę planszy.
Wykonanie gry jest świetne: elementy zamków i katedr są z przyjemnego w dotyku plastiku, mają ładne kolory, które idealnie komponują się z planszą. Pod koniec rozgrywki plansza wypełniona niemal po brzegi kolorami graczy prezentuje się naprawdę efektownie 🤩
Kilka partii rozegrałyśmy we dwie osoby i dzięki temu, że pole gry jest pomniejszone o zablokowane żetonami miejsca, nawet w takim składzie robi się dość ciasno i trzeba walczyć o każde pole. Rozegrałyśmy również partie w 3 oraz 4 osoby i wtedy działo się jeszcze więcej, nigdy nie było wiadomo, kto i w jakim momencie zaczai się na Twoje pole, by przejąć zamek.
Trzeba się naprawdę nagłówkować, aby dobrze zapunktować za ciągłości nieprzerwanych farm czy elektrowni, a przy tym nie dopuścić, by przeciwnicy przerwali Twój ciąg. Zasady są proste, ale gra zdecydowanie wymaga myślenia. Jest też element losowości, nigdy nie wiadomo, czy wylosowany żeton będzie pasował do zaplanowanego ruchu, a tutaj każdy ruch ma znaczenie.
🔹Ilość graczy: 2-4
🔹Wiek graczy: 10+
🔹Czas gry: 60 minut