Nadszedł Ragnarok, lecz jesteśmy wikingami! Nie ma czasu na rozpacz, to czas na chwałę! Nie boimy się śmierci, gdyż bitewna chwała zapewni nam wieczne miejsce w Walhalli u boku Odyna!
W Blood Rage gracze kontrolują klany wikingów dążących do chwały przed apokaliptycznym końcem świata. Podczas gdy Ragnarok pochłania ląd, wikingowie robią to co umieją robić najlepiej - zabijać, plądrować i...
czytaj dalej
Gra choć nie jest mocno skomplikowana, jest całkiem oryginalnym połączeniem draftu kart, ich zagrywania oraz walki o obszary, a właściwie raczej punkty chwały (punkty zwycięstwa), bo obszary same w sobie jeszcze nie są kluczem do zwycięstwa. Jeśli chodzi o tak podkreślany apsekt area control, to nie wybija się on znacząco, a jeśli już, to nie jest on tak oczywisty jak się wydaje (jak np. w Ryzyko): po pierwsze możemy posiadać jednostki w tym samym regionie co przeciwnicy, po drugie kontrola dotyczy bardziej abstrakcyjnych możliwości wpłynięcia na jakiś aspekt gry i trzymania rezerw (w postaci figur oraz kart w ręce). Ale jeśli nie grałeś/aś jeszcze w Blood Rage, to prawdopodobnie masz błędne wyobrażenia na jej temat, i ja również je miałem - gra jest dość specyficzna, i nie odzwierciedla żadnych zdobycznych eskapad wikingów, nic z tych rzeczy, z historią ani nawet podbojami nie ma zupełnie nic wspólnego. Osobiście mam w Blood Rage pewien dysonans poznawczy, wg. mnie wikingowie są tu na siłę wciągnięci, jeśli już opierać się na mitologii, to bym postawił raczej na walki między mitycznymi nordyckimi bóstwami i fantastycznymi istotami, niż wikingami i ich klanami - no chyba, że ci ostatni przemierzają przestworza poza światem ludzkim, ale nic mi o tym nie wiadomo. Czemu się tego czepiam? Bo tutaj nie mamy do czynienia z klasyczną grą strategiczną, jakbyśmy się spodziewali po temacie wikingów, w której przemieszczamy swoich wojów z jednej krainy na inną, by pobić konkurencję (lub bogu winne ofiary) i podbić po prostu obcy teren jak w Ryzyko - tego tu nie ma. Jest to zupełnie inna gra. Przede wszystkim wystawiamy po kolei figurki na wybranych obszarach oraz zagrywamy różne karty przygotowujące nasz taktyczny plan. I są one dość statyczne - jak jakieś żetony na stole w ruletce sobie czekają na zagranym polu, a jeśli się w ogóle przemieszczają to naprawdę topornie (więc lepiej dobrze przemyśleć gdzie je postawimy, bo każde postawienie, każdy ruch, nawet zagranie karty kosztuje, a tych punktów mamy mało. i wszystkiego nie zrobimy, ba prawie nic nie zrobimy)! A owe wystawione figurki mają jakąś siłę - sumaryczna wartość liczb wszystkich jednostek: paru wikingów - z reguły 1, ich lidera - 3 (tylko jeden na gracza), i bestii - te bywają jeszcze silniejsze, ale niekoniecznie przeważą szalę by wygrać pojedynek, do których tak często zresztą nie dochodzi jakby ktoś się mógł spodziewać. Owa siła przydaje się właściwie tu na kilka sposobów, przykładowo na koniec każdej z trzech er można wykonać Questy (coś jak Misje albo karty celów z Ryzyka), jeśli gracz ma kartę z Questem Jotunheim i jeśli posiada na koniec ery największą siłę w określonym regione (tu Jotunheim), to zgodnie z opisem wygrywa punkty chwały (zwycięstwa). Któryś z graczy może także zainicjować tzw. plądrowanie -nazwa jest znowu myląca, jak zresztą cała gra - i może zwyciężyć nagrodę. Jeśli inni dołączą (zakładając, że mają postawione figury na sąsiednich polach), mogą nagrodę inicjującemu odebrać, jeśli wygrają walkę. Czasem karty pozwalają na taktyczny blef, tzn. wymuszenie na przeciwniku zagranie dobrej karty w strategicznym dla niego pojedynku po to, by po pierwsze zdobyć z góry upatrzoną nagrodę pocieszenia z zagranej karty blefu, by np. następnie samemu zainicjować "plądrowanie" w innym miejscu, gdy wiemy, że przeciwnik prawdopodobnie nie ma już silnych "argumentów", bo jest tutaj dość dziwny, żeby nie powiedzieć sztuczny, "wikingowy zwyczaj" tracenia kart z ręki przez wygrywającego pojedynek, ale przegrywający już zachowują swoje karty (wiadomo, wikingowie to honorowy naród, ale aż tak?). I w sumie tyle... kładziemy figury, na bieżąco obserwujemy jak dużą łączną siłę mają, być może zwiększamy ich siłę przez karty (np. każda para wojów daje dodatkową siłę), zagrywamy inne niż zwykli wojownicy istoty-bestie, ewentualnie przemieszczamy figury z regionu na sąsiedni, i polujemy z tą garstką kart w ręce na punkty zwycięstwa lub blokujemy przeciwników, by oni nie otrzymali nic. Niewiele tu epickości poza szumnymi nazwami i figurkami! Jest to dość prosta (choć posiadająca całkiem spory zestaw reguł) gra taktyczna w sumie w licytację, po części ukrytą, bo zagrywamy dodatkowo karty: kto postawi więcej tu czy tam figur, kto przebije kogo podczas zainicjowanej bitwy (jeśli w ogóle się do niej ktoś dołączył) itd. Ledwo się zacznie, a już się kończy, bo ilość punktów "akcji" jest bardzo ograniczona, tak samo jak maksymalna ilość figur na planszy przez każdego gracza. Zdecydowanie (!) polecam sprawdzić i zagrać przed zakupem, bo niemal na pewno jest to co innego niż myślisz, by nie było, że potem sobie będziesz uzasadniał jej posiadanie bo już grę zakupiłeś. Ze względu na swoją specyficzność i oryginalność jest spoko, nie robi jednak szału, i niech was nie zmyli zdecydowanie przesadzony hype - to nie jest żadna epicka gra o bitwach, tylko szybka, taktyczna "kładzajka" (figur) i "zagrywarka" (kart) w trzech szybkich erach, by na koniec stwierdzić, że "jakoś" wyszło tak, że ktoś miał więcej punktów zwycięstwa po podliczeniu, a pozostali jakoś mniej :) A owo "jakoś" wynika najczęściej z dobrej znajomości kart, jak już inni w recenzjach wskazali - dotyczy to prawie każdej gry karcianej, a tej wybitnie, bo siła wojów podstawowych jest taka sama dla każdego, zaś zagrane karty decydują o różnicy. Podoba mi się w Blood Rage stopniowe zwiększanie współczynników w grze: ilości "akcji", maksymalnej ilości naszych figur na planszy jednocześnie, oraz ilości zdobywanych punktów chwały. Choć trudno w sumie je nazwać współczynnikami, bo są tak naprawdę ograniczeniami, które przesuwamy. Ale to w sumie tyle z głównych zalet.
Nie wiem, dlaczego jeszcze tego nie zrecenzowałem, to takie bardzo przyjemne euro area control - w większości udające, że będzie walka. No i walki nie ma. Ale to przez to, że ktoś daje ci obietnicę tej walki i trzeba wyczuć, czy to podstęp.
Bardzo dobra gra. Chyba najbardziej zróżnicowana z trio Ankh, Bloodrage i Raising Sun. Zawsze dojdą inne kombinacje i musisz sobie radzić na poczekaniu i to musisz sobie radzić dobrze. Jedyne do czego w zasadzie można się przyczepić jest to, że niemal wszystkie karty wchodzą do jednej gry. Można było dać więcej, ale też nie wiem czy by to nie wpłyneło na przyjemność z rozgrywki. Trzeba by sprawdzić. Gra warta polecenia. A jeszcze jedna rzecz. Trzeba przy niektórych kartach wspomóc się Bgg, bo niektóre efekty nie są jasne. Z całego Trio Ankh, Rising Sun i Bloodrage ten ostatni wypada moim zdaniem najsłabiej. Niemniej gra jest jednak warta polecenia
Gra jest przyzwoita, ładne figurki i plansza. Jej największym problemem jest brak balansu i w praktyce odpowiedni fart przy kartach może przypieczętować czyjąś wygraną, nawet jeśli przez większość gry dostawał kopniaka.
Jedna z pierwszych gier które zaraziły mnie planszówkami. Świetna rozrywka i rozrywka, fajny element negatywnej interakcji, PIĘKNIE wykonane figurki. Top!
Hej witam Was wszystkich. W grę staram się dość regularnie grać. Muszę przyznać, że bardzo dobry tytuł to jest. Za grę za około 250 - 300 zł otrzymujemy mnóstwo dobrze wykonanych figurek i te figurki potworów no poezja. Po pomalowaniu cieszy oko jeszcze bardziej. Bardzo ciekawa rywalizacjia tu umierając można zdobywać punkty ... Vallhala czeka. Gra dostarcza sporo pojedynków. Trzeba dbać o rozwój swojego klanu. Karty z draftu dodają ciekawych umiejętności w walce oraz wpływają na rozwój klanu. Ciekawa mechanika niszczenia obszarów planszy co zwiększa odczucie nieuniknionej śmierci wszystkich klanów i zwiększa rywalizację o zasoby, które jeszcze zostały. Dość prosty tytuł regrywalny i dobrze wydany. Jak dla mnie w tej cennie nie będę surowy dla jakości wykonania planszetek klanu, bo wszelkie wady znikają przy całokształcie rozgrywki. Partie w dwie osoby są przyjemne, ale przy większej ilości osób się dzieje. Nie czekajcie na Ragnarok walczcie już teraz :).
Fun, fun, fun! Jak ktoś lubi się po prostu ponawalać z kumplami, to Blood Rage spisze się doskonale. Ma świetny klimat, prezentuje się znakomicie a do tego jest dynamicznie, intensywnie, co ostatecznie daje sporo emocji i jest bardzo dobrą zabawą.
Jeden z lepszych area control na rynku po mimo wielu lat. Bardzo dynamicznie walki, dużo się dzieje w każdej rundzie, wiele dróg i strategii do wygranej. Z serii Langa RS = BR > Ankh
Bardzo dobra i świetnie wyglądająca gra (super figurki). Na planszy jest ciasno, wciąż trzeba reagować na to co robią przeciwnicy, kombinować jakby tu zgarnąć najlepsze punkty. Jest losowa (draft kart, lecz do końca nie wiemy co mają przeciwnicy). Masa interakcji co lubię.
Przyzwoita area-control w świecie fantasy wikingów. Autor ten sam co Chaos w starym świecie co czyni te grę duchowym spadkobiercą. Niestety tym nie jest. Nie wiem jak ma się to do Ankh albo Rising Sun.
Dużo prostsze i skupione prawie tylko na walce. Uważam, że ta gra jest tak polecana i wysoko w rankingach ponieważ Chaos w starym świecie albo Pan Lodowego Ogrodu są po prostu niedostępne już w sprzedaży;/
Z plusów to plansza gdzie wszędzie jest blisko, limit jednostek na polach i ciekawe potwory najemnicy. Spoko jest też draft kart którymi będziemy grać ale może być to też minusem bo skoro każdy ma takie same jednostki i armie to po co rozdawać inne karty? Mam nadzieje, że to nie był zabieg z tych gdzie szkoda było kasy na różne armie więc zrobili różne karty. Z minusów to planszetka gdzie zaznaczymy ilość surowców, lekkie trącenie i można zaczynać grę od nowa bo nikt, absolutnie nikt przy takiej grze nie dopuści że przeciwnik ma np 1 zasób więcej przez pomyłkę bo są zbyt cenne.
Jak nie masz PLO albo Chaosa to pozostaje właśnie Blood Rage;/ smutne
Nie polecam, uważam, że lepiej kupić używanego Chaosa albo PLO albo epicką typowo strategiczną Gre o Tron.
Dynamiczna, zmienna, z odrobiną losowości (którą jednak w dużym stopniu można zarządzać swoimi wyborami). Jeżeli gracze chociaż trochę rozumieją grę, to dzieje się tyle, że w każdym momencie trzeba być czujnym/ą. Świetna i ładna.
Pierwsza czesc Trylogii Erica Langa. Hit ktory wdarl sie na stol i pozostal w pamieci na dlugo. Bardzo dynamiczna i emocjonujaca rozgrywka. Swietnie wyglada na stole, piekne figurki, grafiki na kartach, sama plansza. Do tego mechanicznie naprawdę dobrze działa i właściwie to jedna wielka walka o dominację i niszczenie wrogów. Trylogia Langa to wikingowie, starożytny Egipt i feudalna Japonia. Mi tematyka wojowników z północy pasuje najbardziej i najlepiej oddaje ten niezwykle krwawy i bardzo dynamiczny klimat
Dość fajna i prosta gra area control. Zajmowanie, podbijanie, przeskakiwanie z jednej części planszy na inną bez zbędnego pierdzielenia. Nie ma tu wielkiej strategii bo dostajemy karty z draftu i nie bardzo możemy je sobie powiązać, coś tam można zaplanować, ale różnie może być.
Nie działa na 2 osoby, dopiero przy 3 jest zabawa. Łatwo wytłumaczyć zasady. Taka gra na imprezę z dodatkiem figurek, które upiększają grę.
To co ma ogromne znaczenie w odbiorze Blood Rage, jak i fanu z rozgrywki, to znajomość kart. Ta gra bardzo mocno opiera się na wydraftowanych kartach i gracze, którzy rozegrali kilka partii, będą mieli przewagę nad tymi, co siadają do tytułu pierwszy raz. Gra jest bardzo płynna i dynamiczna, a grając na więcej graczy, jest również ciasno i dużo się dzieje. Szybkie tury, w których wykonujemy kolejno po jednej akcji, a także dosyć prosty i sprawny system walki, nie ma w grze zbyt dużo przerw, nie czuć tutaj znużenia.
Na minus jednak muszę wskazać planszetki graczy, cienki papier. Jest też kilka mało intuicyjnych rzeczy, jak walka z innymi klanami, która odbywa się tylko jeśli ktoś wykonuje akcję plądrowania danego regionu, więc w splądrowanym regionie już nie zawalczymy. Można też wygrać walkę, a nie plądrować (nie my zainicjowaliśmy akcję). Niby to wszystko ma sens, ale na początku może się graczom pomieszać. Niektóre kombinacje kart robią też chore combosy, które nie powinny istnieć, chociaż dają jednocześnie dużo satysfakcji i zabawy z rozgrywki, no a przynajmniej danemu graczowi
Podsumowując, Blood Rage najmniej mi się podoba z całej mitologicznej trylogii Erica Langa. Może to po prostu moje uprzedzenia, ale jestem fanem gier area control, a nie graveyard control. Odpowiednie umieranie za dużo punktów? Średnio mi leży. ~ Mateusz
Grałem tylko w wersję digital na steamie i cóż mogę rzec... Kapitalne area control. Dość proste zasady, minimum losowości, sporo możliwości strategicznych. Dodatki totalnie zbędne. Polecam :)
Dużo agresji, do walki można dołączyć nawet jako trzecia strona konfliktu. Draft jest bardzo ciekawy, bo nie ma właściwie nieprzydatnych kart. Albo możemy rozwinąć klan, albo potwora dodać, możemy zrobić wyprawę i zainkasować punkty czy wziąć kartę, która pomoże nam wygrać bitwę. Do tego element push your lucku, gdzie może się okazać że nie zdążymy zrobić tego co chcieliśmy, bo wszystkie prowincje zostaną pierwej splądrowane i zacznie się Ragnarock!
Valhalla is calling me. Nadchodzi Ragnarok, przeznaczeniem mężczyzn jest umrzeć jak mężczyzna.. nic ponadto! Pierwsza z części trylogii Erica Langa. Zdaniem wielu najprostsza i wręcz prostacka nawalanka bez cienia wyrafinowania. Veto! Nie zgadzam się,.. ani najprostsza (Ankh w zasadach latwiejszy), ani prostacka. Owszem esencjonalnie naparzanka, ale finezyjna. Przy pomocy kart "szyjemy" naszą taktykę, rozglądając się na boki, co szykują sąsiedzi, jakie nagrody czekają, i w której prowincji nastąpi Ragnarok.. patrzymy na indywidualne misje, patrzymy jacy bogowie sprzyjają.. może warto podpuścić rywali, wyzwać na udeptaną ziemię i.. przegrać, by zasadzić się zupełnie w innym miejscu? Uwielbiam BR.. I za mechanikę, i za emocje, za zwroty akcji, w końcu za klimat i wygląd.. obok Godfathera, mój ulubiony Lang.. Top!
Bardzo dobra gra. Działa na każdą ilość osób, chociaż wiadomo, że im więcej graczy tym więcej się dzieje i ciekawiej się dzieje. Bardzo ładne figurki, grafiki w stylu fantasy lat 80.
Jak szukacie gry o wikingach, to jest to dobra gra o wikingach :)
Gra zdecydowanie na start wśród gier area control, niesamowity balans i wciągająca rozgrywka. Ważne, że potrzeba najlepiej 4 osoby i trzeba lubić walkę na planszy.
Świetna jest ta gra! Blood Rage ma przemyślaną mechanikę bez rzucania kośćmi, dobrze wykonane figurki, a sama rozgrywka daje mi mnóstwo frajdy. Trzeba tutaj walczyć, czasami nawet po to, żeby… przegrać bitwę, bo odpowiednio rozegrana porażka również może przynieść nam punkty. Cały czas trzeba więc kombinować, co w danym momencie najbardziej nam się opłaca i jak wycisnąć ze swoich działań jak najwięcej punktów chwały. Do tego dochodzą draft kart i kontrolowanie obszarów, a wszystko jest podane w zasadach, które nie są przesadnie skomplikowane. Moim zdaniem Blood Rage to bardziej dopracowany Chaos w Starym Świecie.
To również jedna z tych gier, które lubię pokazywać osobom dopiero odkrywającym świat nowoczesnych planszówek. W przystępny sposób zapoznaje z mechanikami draftu kart i area control, a przy tym rozgrywka nie jest przesadnie długa. Dlatego często wyciągam ten tytuł podczas nieco luźniejszych spotkań ze znajomymi lub rodziną. Klimat wikingów jest tutaj mocno odczuwalny, a efektowne figurki dodatkowo robią swoje.
Na dwóch graczy raczej nie widzę sensu siadania do Blood Rage, ale już w 3–4 osoby (a z dodatkiem również w 5) gra się bardzo dobrze. Jako fanka negatywnej interakcji i kontrolowania obszarów raczej nieprędko pozbędę się tego tytułu ze swojej kolekcji.
Co mi się podoba
Odczuwalny klimat wikingów.
Zastosowanie draftu kart na początku fazy epoki, zamiast losowania.
Obmyślanie taktyki, czy bardziej zależy nam na wygranej czy na przegranej podczas bitwy w danym obszarze.
Rozgrywka do dwóch godzin oraz mało skomplikowane zasady.
Gra może być świetna na start, aby potem wprowadzić początkujących graczy do bardziej zaawansowanych gier z mechaniką ar
Pięknie wykonane figurki.
Co mi się nie podoba
Gracz, który gra kolejny raz w tę grę i zdążył poznać karty, ma przewagę nad osobami, których jest to pierwsza rozgrywka
W składzie 2-osobowym gra wydaje się znacznie mniej ciekawa niż przy 3-4 graczach.
mechanicznie gra to prymitywna karcianka plansza , figurki itp to tylko mało przydatne gadzety w grze
same karty tez nei sa jakos porywajace
plytka gra
Nie mam uwag do gry, wszystko jest dobrze przemyślane, wciągająca rozgrywka jeśli gra się w trzy lub cztery osoby. Gra w dwójkę jak dla mnie po prostu nie działa. Wystarczy jeden mały błąd na początku żeby przegrać całą rozgrywkę. Warto ale jeśli ma się więcej niż jednego chętnego do gry
Jestem po pierwszych 3 rozgrywkach. Na prawdę wciąga i daje dużo frajdy z kombinowania. Figurki potworów obłędne.
Bardzo mi się podoba, że rozgrywka się nie dłuży.
Pierwsza część trylogii Langa. Mi siadła najbardziej ze względu na klimat Wikingów. Cena, windowana ze względu na figurki, nie jest zaporowa, ale uważam, że na to, co gra oferuje, trochę zbyt wysoka. Mamy tu przykład dążenia do jak najbardziej prostych ogólnych zasad, z czego niby Lang słynie, ale przez to większość zasad zostalo przeniesione na karty, a ich opisy to już zupełnie inna bajka. Nie zdarzyło mi się grać w nią i nie przeglądać forum, żeby wyjaśnić wątpliwości dotyczące działania którejś karty. Nie wszyscy moi współgracze, pomimo mych starań, poczuli klimat Wikingów, a jedynie dążenie do matematycznej przewagi na polu. Mimo to jedna z lepszych znanych mi gier Area Control.
Gra którą chciałem mieć choćby ze względu na piękne figurki. W końcu się doczekałem, pograłem i bez wątpienia zajmuje miejsce jej zasługujące. Rozgrywka jest ciekawa, ciekawie rozwiązana, daje sporo emocji i do tego trzeba trochę pomyśleć aby zgromadzić odpowiednią ilość punktów. Jedyne co to pod koniec gry kiedy jest mniej krain czasem wręcz nie ma co robić (kiedy wszystko jest splądrowane a mamy jeszcze punkty do wydania). Serdecznie polecamy! My myślimy już o pomalowaniu naszych figurek więc zobaczymy jak to wyjdzie!
Wikingowie i klimat + area control + draft 🤘
Bardzo dużo dzieje się na planszy, dużo możliwości i wyborów i ciężko zrealizować zaplanowane cele, zwłaszcza jak gra się w 5 osób. Jest ciasno i emocjonująco. Każda tura zmusza do zmiany taktyki. Polecam
Bardzo dobra, świetnie wydana gra z figurkami. Losowość ograniczona do draftu, dużo taktyki, wiele dróg zwycięstwa. Jedna z naszych ulubionych gier area-control połączone z euro. Bardzo klimatyczna. Jedyna uwaga - potrzebny spory stół :)
Blood Rage należy do słynnej kolekcja Langa, zaraz po Ankh jest w moim top gier, draft kart to coś co niektórzy lubią , inni nienawidzą, dla mnie daje poczucie miłej losowości w przeciwieństwie do Ankh które traktuje jak partie szachów . Figurki, jak to zwykle w tytułach tego wydawnictwa są przepiękne , nic tylko malować, dają niesamowity klimat rozgrywce. Komponenty mógłby by być troszkę lepiej wyglądać ale nie jest żle . Dodatki Mistycy i Bogowie wprowadzają dodatkowe opcje i możliwości co jeszcze bardziej podkręca rozgrywkę , dodatek dla piątego gracza tez idealnie zwiększa możliwości . Gra 5/5 , polecam :)
Sweet spot w mojej kolekcji – area contro, draft management, interakcja, trochę myślenia w stylu euro (zdobywanie punktów), łatwe do nauczenia, ale epickie w rozgrywce. I twórcy – Eric Lang (jeden z ciekawszych w mojej opinii developerów) i grafiki Adriana Smitha – świetnie oddające świat osadzony w mitologii nordyckiej. Odkąd poznałem tę grę (2016) – w moim ścisłym topie (gra nie starzeje się, przynajmniej nie tak jak ja;))
Gra od Erica Langa typu area control. Chyba najsłabszy tytuł z jego serii trzech gier tego typu. Nie przypadła mi totalnie tutaj mechanika draftu kart totalnie mi nie leży. Wszystko zależy od losowości jakie karty ci przypadną, a jakie nie więc nie da się zaplanować taktyki gry bo nie mamy karty lub kart, które łączą się ze sobą w jakieś combo taktyczne. Najprostsza taktyka gry czyli na Valhalle strasznie odbiega od innych. Bez dodatków z kickstartera jest to najbanalniejsza taktyka jaka gwarantuje w przeważającej ilości partii wygrana tego gracza, który ją zastosował. Jedyny plus tej gry to klimat i tematyka gry, która do mnie przemawia. Gra jak dla mnie to taki średniak do którego czasami można wrócić, ale bez szału. Gry oczywiście nie mam w kolekcji i raczej nigdy nie będę jej chciał mieć.
Jedna z podstawowych pozycji dla fanów area control. Zdecydowanie im więcej osób przy stole tym lepiej. Jedynym mankamentem może być zawyżony moim zdaniem system punktacji za osiągnięty poziom atrybutów.
Piękna i zachwycająca gra typu area control. Szybka rozgrywka, dużo emocji, intuicyjne zasady, to wszystko sprawia, że Blood Rage to pozycja nad którą warto się pochylić. Cudowne figurki i piękna plansza. Dużo ścieżek, które zbliżają nas do zwycięstwa. Zdecydowanie pozycja obowiązkowa dla każdego fana nowoczesnych planszówek.
Dla kogo? Dla fanów gier figurowych z negatywna interakcja, ale również z elementami euro. Raczej dla graczy nieco bardziej zaawansowanych, ponieważ gra wbrew pozorom nie jest taka łatwa. Sugerowany przeze mnie wiek to 14+.
O co chodzi? W grze wcielony się w jedno z plemion wikingów, którzy w trakcie postępującego Ragnaroku będą walczyć o wieczną sławę i należne im miejsce w Valhalli. W tym celu zajmować będą tereny przyległe do wiecznego drzewa Ygdrasil. Do dyspozycji graczy będą nie tylko wojownicy z ich plemienia, ale równie potężne potwory, które będą stanowiły wsparcie walce.
Mechanicznie każdy z graczy będzie posiadał zestaw wojowników oraz planszetke na której za pomocą kart będzie mógł wzmacniać swoje plemię. Głównym celem gry jest ciągła walka i przejmowanie kontroli nad terytoriami.
Odczucia: Byłem mocno uprzedzony do tego tytułu nim siadłem pierwszy raz przy planszy, a jak się okazało Blood Rage całkiem mi sie spodobał. W grze jest wiele dróg do zwycięstwa, a strata jednostek bywa często mocniej korzystna niż ich utrzymanie. W moim odczuciu to bardzo udany mariaż gry ekonomicznej z Area Control.
Wada gry jest dużą przewagą graczy doświadczonych nad początkującymi. Znajomość kart jest w grze kluczowa i mija kilka rozgrywek zanim jako tako będziemy w stanie ustalić synergie pomiędzy nimi.
Wykonanie: mapa do gry i karty są dość proste, aczkolwiek bardzo czytelne. Figurki są duże i różnorodne, a także dość mocno szczegółowe. Ponadto co wypada na plus. Twórcy nie poszli na łatwiznę i klany z wyjątkiem kolorów różnią się również modelami figurek. Planszetki graczy wykonane są z tektury, która jest dość cienka, jednak nie wydaje mi się żeby stanowilo to duży problem nawet po większej ilości rozegranych partii.
Świetna gra, z wyczuwalnym klimatem i pięknymi komponentami. Zajmuje dużo miejsca na stole, może przerazić wyglądem, ale tak naprawdę nie ma się czego bać. Zasady są do złapania bardzo szybko. Lepiej grać z graczami na równym poziomie znajomości gry, bo można za bardzo zostać w tyle. Na plus - nawet jak giniesz to nie jest tak źle.
Gra w tematyce wikingów i do tego oddaje klimat. Można umacniać w różnoraki sposób postacie i możliwości ruchu. A i czasem się jakiś potwór pojawi. Cele do zrealizowania. Plusem jest to że gracze mogą sobie rozplanować strategie do przodu bo wiadomo kiedy się skończy. Dużo walki ale nikt tu nie płacze bo i za zmarle duszę można się obłowić w punkty.
Fajna godna polecenia.
Gra Erica Langa. Następca chaosu w starym świecie. Z całej trylogii według mnie najlepsza pozycja. Obowiązkowa dla fanów arena Control aż chce się wracać do tego tytułu :) dużo kombinowania ,dość szybka jak na tego typu gry. Proste przystępne zasady. Gra dla początkujących i tych co wymagają czegoś więcej niż cyklady.
Nic tylko kupować i grać ^^
Polecam
Najlepsza gra area control z jaką się spotkałem. Wiele dróg do zdobywania PZ, wiele możliwości rozbudowy swoich wojsk, do tego opcja wprowadzania potworów do pomocy. Set up w średnim czasie, zasad trochę jest, ale gdy raz się ogarnie to idzie z górki, wykonanie bez zarzutu. Polecam
Gra urosła do rangi kultowej, więc to, co napiszę może zabrzmieć jak bluźnierstwo, ale zagrałem dwukrotnie z wielkimi oczekiwaniami i za każdym razem skończyło się wielkim rozczarowaniem. Przerost formy nad treścią. Gra oferuje niewiele więcej ponad tonę plastiku; wykładanie figurek na planszę, ot co. Jakość wydania robi klimat, acz osoby, które już opanowały zasady i dobrze znają działanie kart mają zbyt dużą przewagę nad osobami, które grają po raz pierwszy. Czegoś mi tu brakuje, ale nie mam ochoty próbować kolejny raz.
Sporo zasad ale jak dlugo jedna osoba ogarnia to nie ma pronlemu.
Draft kart do ulepszeń, walki i zadań - ale sporo róznorodności.
Nie można zrobić wszystkiego przez to że tylko inicjator dostaje rozwój za wygraną i nie można być we wszystkich miejscach na raz.
Figurki robią robote, choć szkoda że w instrukcji nie ma FAQ co do potworów.
Nie miałam jeszcze okazji pograć w więcej osób niż dwie. Dlatego oceniam teraz duo.
+ wykonanie sztos
+ area control
+ nie ma kości 😍
+ każdy klan zaczyna z tą samą punktacją
+ regrywalność
+ wypada trochę pomyśleć nad ruchami
- jeśli nie podbijasz Yggdrasil, nie wygrasz w duo. Starałam się, naprawdę. Poza podbiciem oczywiście trzeba jeszcze wygrać.
- lekka losowość. Jak nie dostaniesz elfów na łapę to nie chce Ci się podbijać środka, musisz zagrać żeby to zrozumieć :p
Wierzę, że na 3 i 4 osoby ta gra odkryje przede mną kolejny level zachwytu.
Musisz ją mieć.
Fantastyczny area control. I w końcu gra, w której nawet umieranie pozwala zdobyć punkty zwycięstwa! Mimo że każdy zaczyna takim samym klanem, to już podczas pierwszej rundy zaczną się one różnicować - a to za sprawą kart, które reprezentują łaski poszczególnych nordyckich bogów, umiejętności poszczególnych jednostek czy mityczne stwory, które nas wspierają. Planowanie rozgrywki trzeba zacząć już na etapie wyboru kart do zagrania podczas danej rundy - mechanika draftu pozwala bowiem ocenić, kto mógł podebrać jakie karty, kto mi zabrał mojego Węża morskiego itp. Świat się wali, regiony się palą, a w środku tego wszystkiego są nasi wikingowie - klimat czuć w każdym momencie, w każdym ruchu.
Na plus zaliczam figurki - mimo że każdy klan ma wojowników i wodza klanu, to każdy z czterech klanów ma osobne modele, po dwa na podstawowych wojów i jednego wodza, no cudo! Aczkolwiek mogłyby być zrobione z nieco lepszego plastiku, niektóre elementy trzeba naprostować pod ciepłą wodą.
Kolejny must have area control. Wciel się w wikinga, zdobądź blichtr i blask by wstąpić do valhalli i uczynić się legendą.
Ciekawa mechanika walki - gra nabiera rumieńców jak każdy z graczy zna wszystkie karty - wtedy można planować strategie.
Piekne figurki i jak cena będzie w okolicach 200 zł - brać nie zastanawiać się !
Jedna z najlepszych gier strategicznych w jakie grałem.
Piękne, szczegółowe figurki i nietuzinkowa mapa sprawiają, że gracz "wchodzi" w grę - jest całkowicie przez nią wciągany!
Jeżeli chciałbyś poczuć się jak Jarl dowodzący mężnymi wojami, walczącymi o suto zastawione stoły w pałacu Odyna - to ta gra jest zdecydowanie dla Ciebie!
Dynamiczna, klimatyczna i wspaniale wykonana - to wszystko sprawia, że jak nachodzi mnie ochota na porządną grabież - sięgam na półkę po "Blood Rage"!
Gra z rodzaju area control osadzona w świecie legend nordyckich. Jako dumni i potężni wodzowie czterech klanów wikingów staramy się zwyciężyć w bitwie lub zginać w chwale by dostać się do Walhalii krainy wiecznego szczęścia. W odczuciu klimatu pomaga nam na pewno mapa gry przedstawiająca fantastyczną krainę Asgard oraz cała masa różnorodnych figurek wikingów jak i mistycznych potworów. Podczas gry trwającej trzy ery będziemy zdobywali punkty chwały za pomocą pięciu akcji w których w skład wchodzą : najazd; wymarsz; wyprawa; plądrowanie oraz rozwinięciu naszego klanu. Ragnarok jest blisko!
Chyba nie potrafię wyrazić jak bardzo podoba mi się Blood Rage. Wątek Valhalli, Ragnarok, Bogowie Asgardu, coś pięknego. Strategia rozmieszczania wojsk na planszy oraz poświęcanie jednostek na wyniszczenie podczas Ragnarok, coś cudownego!
Jedna z niewielu gier figurkowych, którą mogę pokazać planszówkowym mugolom i zawsze połkną haczyk. Draft, walka o tereny, minumum losowość i maksimum strategii. Do tego nordycka muzyka i krew się leje :D Polecam i początkującym i zaawansowanym.
Najlepsze gry planszowe, Wsiąść do Pociągu, Catan, Osadnicy z Catanu, najlepsze planszówki,
Carcassonne gra, gry planszowe dla 2 osób, gry planszowe sklep, Splendor, Arnak, Everdell,
tanie planszówki, gry na imprezę, Brass: Birmingham, Root, Tajniacy, 5 sekund, Pociągi gra planszowa,
top gier planszowych, gry planszowe na prezent, Gloomhaven, Monopoly, Terraformacja Marsa,
Scrabble cena, Azul, ranking gier planszowych, gry planszowe na imprezę, gry planszowe dla dzieci, top lista,
aktualności gier planszowych, zapowiedzi gier, przedsprzedaże planszówek, kalendarz premier, Wiedźmin.
Wykorzystujemy pliki cookies do celów statystycznych, analitycznych, personalizacji treści i reklam oraz celów związanych z bezpieczeństwem naszego serwisu.
Korzystanie ze strony planszeo.pl bez zmiany ustawień przeglądarki lub zastosowania funkcjonalności rezygnacji opisanych w Polityce Prywatności oznacza, że pliki cookies będą zamieszczana na urządzeniu, z którego korzystasz.
Więcej na temat cookies znajdziesz w Polityce Prywatności dostępnej pod linkiem Polityka prywatności