Ale nie potrafię stwierdzić, czy wolę Smoka czy Katakumby. Pod wieloma względami jest to to samo, a zarówno modularna jak i klasyczna plansza ma swoje wady i zalety.
Szukaj gier według wielu kryteriów
Spersonalizowane rekomendacje gier
Przeglądaj gry według wydawnictw
Czytaj recenzje gier planszowych
Znajdź wypożyczalnię gier planszowych
Odkryj odznaki i specjalne listy gier
Przeglądaj zdjęcia gier planszowych
Tę grę można streścić jako prosty deck builder z eksploracją modularnego lochu. Wcielamy się w rolę łotrzyka przemierzającego lochy zamieszkane przez przeróżne bestie w poszukiwaniu skarbów. Celem jest zgromadzenie jak największej liczby monet, kosztownych przedmiotów, ocalenie zamkniętych wewnątrz labiryntu więźniów i opuszczenie lochu zanim obrażenia zadane nam przez strzegącego skarbu smoka wyeliminują nas z gry.
Mechanicznie gra jest deck builderem. W każdej rundzie dobieramy pięć kart, które pozwalają nam kupować kolejne karty z wystawki, przemierzać lochy oraz walczyć z pomniejszymi potworami.
Gra jest bardzo lekka. Generalnie ten tytuł można zaproponować osobom początkującym czy dzieciom w wieku szkolnym. Dla tych drugich dość atrakcyjne mogą też być humorystyczne: styl graficzny oraz opisy kart. Niestety osoby nieco bardziej zaawansowane mogą poczuć znużenie.
Znużeniu będzie też raczej sprzyjać poziom interakcji między graczami. W zasadzie każdy gracz rozgrywa partię solo. Niestety przyczynia się to do poważnego problemu. Podczas oczekiwania na swoją kolej gracze raczej nie mają potrzeby analizować tego, co aktualnie dzieje się na planszy. Jeśli grasz w luźnej atmosferze ze znajomymi i jednocześnie nad stołem omawiacie plany na kolejny weekend jest ok. Jeśli jednak jesteście osobami, które chciałyby mocniej skupić się na planowaniu strategii i dalszych posunięć może być Wam ciężko. Dodam, że w dalszej części gry, kiedy gracze zgromadzą już znaczną ilość bardziej zaawansowanych kart, wyposażonych w więcej dodatkowych efektów, tury potrafią się dość mocno wydłużać. W jednej z moich partii, granej z dodatkiem umożliwiającym grę sześciu osobom, jednemu z graczy udało się w trakcie oczekiwania na swoją kolejkę zjeść małą pizzę.
Żeby wyrwać nas z letargu twórcy gry dodali nieco silnych efektów pojawiających się losowo w rozgrywce. Myślę tutaj przede wszystkim o kartach, których pojawienie się na wystawce powoduje obrócenie się kafelków planszy, na których stoją meeple graczy. Efekt ten może spowodować, że gracz, który już był na ostatniej prostej i witał się z wyjściem ponownie musi zagłębić się w labirynt w poszukiwaniu przejścia. Niektórym osobom takie pokrzyżowanie planów może to przypaść do gustu, innym zdecydowanie nie.
Mam też pewne wątpliwości co do modularnej planszy i samego deck buildingu. Grałem w tę grę koło 20 razy i z przykrością muszę powiedzieć, że zmiany w budowie planszy nie wpływają istotnie na to jak gramy. Nie ma istotnych miejsc, których pojawienie się na planszy wpływałoby na przebieg rozgrywki. Gdyby pojawiły się unikalne pokoje, które pozwalałyby no zdobycie przedmiotów o ciekawych efektach (np. uniwersalnego klucza otwierającego zamki, miecza dostępnego przez całą grę pozwalającego zabić jednego przeciwnika raz na rundę, przebrania które negowałoby efekty pojawiania się kart potworów itd.) zdecydowanie poprawiłoby to moim zdaniem rozgrywkę. Póki co jedynym ważnym pod kątem rozgrywki miejscami są sklepy, w których możemy zaopatrzyć się w kilka ciekawych przedmiotów, ale one po pierwsze pojawią się prawie zawsze, a po drugie ich wykorzystanie jest uzależnione od uprzedniego znalezienia gotówki (co jest niestety losowe).
Podobnie kupując karty niemal nigdy nie dążymy do stworzenia jakiegoś wewnętrznie spójnego decku pełnego kart, które miałyby między sobą synergie. Zamiast tego kupujemy po prostu najsilniejsze karty dbając tylko o to, żeby nie pozbawić się możliwości przemieszania się albo walki.
Może się teraz pojawić pytanie: skoro ta gra jest taka raczej średnia (delikatnie pisząc) to dlaczego grałem w nią tyle razy. Odpowiedź jest taka, że to była moja pierwsza gra z deck buidlingiem i jako początkujący gracz całkiem dobrze się przy niej przez pewien czas bawiłem. Proponowałem też ten tytuł moim niegrającym rodzicom kiedy do nich wpadałem na weekend oraz odwiedzającym mnie znajomym. Bo ta gra się sprawdza właśnie w takich sytuacjach, w rozgrywkach, podczas których rozmawiamy co u kogo słychać, z osobami, które nie grają, zupełnie na luzie. Do takiego zastosowania polecam, jeśli oczekujesz czegoś ambitniejszego, albo czegoś z interakcją pomiędzy graczami zdecydowanie odradzam.