Gra poniżej 6 osób nie ma kompletnie sensu. Francja jest na tyle przeszacowana, że Anglią realnie praktycznie nic nie można zrobić. Sama mechanika koła wojny również bardzo Francję faworyzuje, bo pozwala się najpierw ruszyć, i z zajętych terenów nabić punkty zwycięstwa. Wszystkie inne mocarstwa najpierw mają nabijane punkty zwycięstwa, a dopiero potem się ruszają. System ruchu polegający na arbitrze również bardzo ogranicza możliwości przemieszczania się.
Największym zdziwieniem było, gdy udało mi się zdobyć Paryż dzięki pomocy Rosji, która była w koalicji z Francją. Następuje wtedy koniec gry i porównuje się punkty zwycięstwa. Członek Koalicji brytyjskiej dostaje wtedy 9 punktów, ale Francja ma nabijane punkty przed ruchem Brytyjczyków, co powoduje, że i tak ma tych punktów więcej i wygrywa grę, mimo utraty stolicy. :)