Kroniki zbrodni zaadaptowane do czasów średniowiecza okazują się oryginalną grą ze sporą ilością dodatkowych niuansów i pomysłów specyficznych dla tej wersji. Większość pewnie będzie myślała o niej jako o grze o śledztwie, ale tu dostajemy kilka istotnych rzeczy ekstra, o czym dalej. Nie są to Kroniki Zbrodni z kosmetyką średniowiecza, wszystko zostało dostosowane do specyfiki roku 1400: ludzie lepiej się znają w mieście, poruszają się albo pieszo albo przy pomocy prostych zaprzęgów - można więc zapytać powozowego o inne postacie w grze, nie ma też telefonów i musimy ważyć swój czas, bo np. zapytać naszych ekspertów (czyli osoby z naszej rodziny z powiązaniami w różnych środowiskach) możemy jedynie osobiście się fatygując do nich. Na pewno wielu osobom przypadnie do gustu fakt, że choć instrukcja jest krótka, to i tak nie trzeba jej czytać (o czym zresztą przypomina adnotacja na pudełku): ściągamy niezbędną do gry aplikację na telefon, wybieramy serię 1400, i od razu wskakujemy do pierwszego z pięciu, w tym wypadku po części edukacyjnego scenariusza i rozwiązujemy sprawę. Przy odrobinie warunków w domu też od początku do końca jesteśmy w pełni zanurzeni w świecie Paryża z roku 1400. W tym sensie nie jest to typowa planszówka, bo dostajemy ekstra muzyczkę i dźwięki, ale nie jest to też jeszcze gra komputerowa, gdyż nadal patrzymy na fizyczne karty odzwierciedlające stan śledztwa i powiązania między nimi, i możemy dowolnie je sobie przestawiać na stole by znajdować między nimi powiązania - jest to w sumie dobre połączenie apki z fizycznymi rekwizytami. W porównaniu do pierwszych Kronik Zbrodni, edycja 1400 i pozostałe z serii millenium posiadają dodatkowe "twisty" i pomysły, specyficzne dla swoich czasów, tutaj m.in. towarzyszy nam pies śledczy, który po zapachu przedmiotów potrafi nam bardzo pomóc (wręcz czasem okazuje się niezbędny - ten jeden szczegół naprawdę sporo zmienia w rozgrywce), czy prorocze wizje - dodatkowe karty, które w niebezpośredni sposób wizualnie (nie tekstowo) wskazują nam poszlaki w sprawie, tak więc sprawcy - choć mogę nie zdawać sobie z tego sprawy - nie mają do czynienia ze zwyklym śledczym, ale kimś, kto posiada dodatkowe zdolności. Niby są to dodatki-niuanse, ale przez autorów scenariuszy zostały umiejętnie zintegrowane z całą rozgrywką i bardzo zmieniają całe doświadczenie i specyfikę gry. Muszę dodać, że scenariusze, choć bardzo ciekawe, jak wszystko co ma zaprojektowaną fabułę, generalnie są jednorazowe (a dla takich osób jak ja, które lubią dokładnie zrozumieć scenariusz i zdobyć przeoczone informacje, na dwa razy) i na parę godzin każdy - jeśli nie chcemy ich przechodzić w ekspresowym tempie, byleby je przejść (a nie na tym polega śledztwo), to spokojnie 3-4 godziny czy czasem więcej mogą zlecieć pomijając ten pierwszy scenariusz edukacyjny, można wręcz sprawę podzielić grę na 2-3 posiedzenia (co polecam, by się nie przepalić, chyba że macie w dniu naprawdę dużo czasu), przy kolejnym razie zaczynając od miejsca w którym skończyliśmy, bo aplikacja zapamiętuje stan, zaś używane w danej sprawie rekwizyty można odłożyć do pudełka tak, by przy powrocie do danej sprawy szybko mieć pod ręką co potrzeba. Jako że wcielamy się w pojedynczego bohatera to gra raczej dla 1-2 osób, przy większej ilości wg. mnie granie w gry detekstywistyczne, escape room'y, paragrafówki, czy inne poczytanki (bo tekst jest głównym źródłem informacji), nie ma sensu. Jeśli chodzi o minusy, to jest tu uciążliwość m.in. przeszukiwania kilkudziesięciu fizycznych kart przedmiotów za każdym razem, gdy przeglądamy podejrzane miejsca po to, by zidentyfikować kilka tych właściwych po ich kategoriach (np. biżuteria czy butelka) - zdecydowanie można było ten aspekt gry z wyszukiwaniem kategorii przedmiotu lepiej rozwiązać. Scenariusze są też dosyć wymagające, można się zaciąć, poszlaki bywają mgliste a nawet mylące, trzeba łączyć sporo informacji - bo choć sama gra i interfejs są proste w obsłudze, że sprawia miejscami wręcz wrażenie sielankowej przygodówki (bo po części jest to nietypowa przygodówka), to jest to mylne wrażenie, i generalnie warto być czujnym, nieufnym i bardzo dociekliwym, bo np. sprawca lub współsprawcy oczywiście nie przyznają się do winy i nawet mogą nam utrudniać śledztwo. Z plusów natomiast można powiedzieć, że scenariusze są rzeczywiście ciekawe, wykreowany świat średniowiecza jest rzeczywiście przekonujący, widać tam dużo pracy, która nie jest stricte związana śledztwem - aż szkoda, że wydawca nie zdecydował się na rozwijanie serii, by poszerzyć ją o dodatkowe scenariusze, a może i postacie głównego bohatera. Większość gier opartych na śledzedztwie jest, powiedzmy, słaba pod względem symulowania pracy detektywistycznej - z reguły mamy kilku podejrzanych-statystów, którzy niczym posągi siedzą w tych samych pomieszczeniach i odpowiadają na nasze pytania jak zaprogramowane boty :) W serii Kronik Zbrodni ma się poczucie, że świat faktycznie żyje, poruszamy się z miejsca na miejsce, i co więcej podejrzani również mogą to potencjalnie zrobić. Jeśli ktoś grał w inne Kroniki Zbrodni i miał pozytywne wrażenia, seria milenium tylko je powiększy o imersję oraz nowe, ciekawe pomysły w samej grze. Myślałem, że po oryginalnych Kronikach Zbrodni nie będzie wiele nowego w tej serii, ale myliłem się - można potraktować gry z tej serii jak kolejne mini-seriale wydawane przez dobrego producenta. Polecam zarówno lubiącym średniowiecze jak i tym, którzy grali w inne Kroniki Zbrodni, trudno porównywać tą grę z czymkolwiek innym na rynku, oryginalna i bardzo dobrze zrobiona, ze względu na imersję i wykreowany świat przebiła moje oczekiwania.