Dice Throne to dopakowane setkami kombinacji umiejętności, kart i żetonów postaci, które wzajemnie się nawalają, jak w Hero Realms, do którego mam całkiem sporo skojarzeń, mimo, że w tym ostatnim nie ma kości, aż punkty życia któregoś zostaną zredukowane do 0. Dice Throne Marvel: Box 2, czyli Czarna Pantera, Kapitan Marvel, Doktor Strange i Czarna Wdowa mamy do czynienia z ciekawe umiejętnościami, np.
Czarna Pantera posiada możliwość kumulacji do 8 (a po ulepszeniu do 7) żetonów, które dają kilka rzeczy na raz. Nie ma tu wielkiej filozofii, a karty są raczej pomocą do kości i umiejętności, w przeciwieństwie do ww.
Hero Realms. Rzucamy 5-ma kośćmi z nadrukowanymi symbolami, i jeśli nie wyjdzie to, co byśmy chcieli lub mogli z nich osiągnąć, np. brakuje tylko jedna kość, to możemy spróbować jeszcze 2 rzuty dowolną ilością z wyrzuconych kości. Jak się nie uda nawet po wszystkich rzutach, prawdopodobnie coś dopasujemy do słabszej umiejętności z naszej planszetki postaci. Następnie przeciwnik ma z reguły możliwość wykonania rzutu obronnego, może np. zredukować część obrażeń lub oddać przeciwnikowi. I to główny trzon rozgrywki, do którego dochodzi jedna z najciekawszych mechanik w każdej grze, czyli możliwość upgrade'u umiejętności (taka inwestycja na przyszłość), próby kombinowania z kartami, i ciągłe ograniczenie małą ilością punktów walki, które są walutą do zagrywania kart. Wszystko by było fajne, gdyby nie fakt, że ta gra - choć początkowo można mieć mętlik nadmiarem - jest dość prosta jako kościanka. Nadmiar ikon, kolorów, faz w rundzie gracza, czy rzeczy do zapiętania, nie jest adekwatny do prostoty rozgrywki - czyli rzut kośćmi i wybór opcji z tych kości, plus ewentualnie zagranie karty. Cała reszta (żetony, karty, ulepszenia) jest gdzieś tam schowana i wydaje się jedynie dodatkiem do rzutów, a mogłaby być kombinacją obu, i to mój główny zarzut do Dice Throne jako całości. Są fajne opcje, np. wydawania żetonów, wydawania punktów walki itp., ale odnoszę wrażenie, że nie ma tu takich kombosów i możliwości, jakich bym oczekiwał (warto porównać do kombinowania z zasobami, kartami i polami w Diunie Imperium, jednej z ciekawszych gier pod względem łączenia kombosów) - zamiast tego odczucie jest takie, że i tak ogólny wynik gry jest determinowany przez zwykłe rzuty kośćmi, a to niedobrze, bo zabija w sporej mierze potencjał kombinowania i tworzenia kombosów. Nie zmienia to faktu, że po wytłumaczeniu jest całkiem lekki i przyjemny tytuł na szybko, a można zagrać i w kombinacji większej ilości graczy, a nie tylko duelu.