Prosta gra z nadmiarem zasad - to nie jest prawidłowe połączenie. Zasady punktacji nie są oczywiste na pierwszy rzut oka, co dyskwalifikuje ją jako prostą grę rodzinną - raczej będzie to gra rodzinna dla geeków, którzy cierpliwie wytłumaczom nie-geekom o co chodzi. Ogólny trzon jest bardzo dobry: mamy na planszy kolejne pola, na które się przesuwamy we wspólnej rakiecie, a to, czy się przesuniemy czy nie zależy od tego, czy wyrzucimy określone wartości wskazane na konkretnym polu, jeśli nie - następuje wybuch i nici z potencjalnych punktów. Jeśli się uda przynajmniej 1 rezultat na wszystkich kostkach (których ilość stopniowo się dodatkowo zmniejsza) - przesuwamy się WSZYSCY dalej. Ale mimo, że lecimy razem w rakiecie, nie jest to gra kooperacyjna. Jeśli nie zdecydujemy się na opuszczenie rakiety w którymś momencie, to ostatecznie - jaśli naprawdę sprzyja nam szczęście - możemy wylecieć w głąb kosmosu i zakończyć lot sukcesem - to dla tych, co mają nadmiar szcześcia, a niedobór rozumu - tacy jak ja, którzy wygrywali w MLEM dzięki kostkom, a matematycy się wywalali! Przy okazji NIE polecam na YouTube filmiku o matematycznym podejściu do tej gry, bo są zupełnie bezużyteczne w praktyce, gdyż aby średnio wygrywać - o czym matematycy nie zawsze wspominają - trzeba z 1000 albo więcej partii, tak więc zapomnijcie i nie zabijajcie sobie przyjemności na niepraktyczne wyliczenia. Jak wspomniałem podstawa jest fajna i ciekawa, ale ta gra ma kilka problemów, które powodują, że lepiej rozejrzeć się za bardziej grywalnymi tytułami push-your-luck. Do problemów należy m.in. fakt że każdy posiada 8 minimalnie modyfikujących podstawowe reguły kotków-astronautów, każdy z dość zagmatwanym opisem choć generalnie mają w większości proste funkcje (np. lądowanie na księżycu punkty x2), ale jeszcze większy problem jest z tym, że po prostu często patrzymy i nudzimy się czekając co rundę co wyrzuci przeciwnik (aktualny lider w rakiecie) i decydujemy (szacujemy) czy już wysiadamy, czy jeszcze nie; jednak największy problem MLEM to wysoka powtarzalność przy nieppotrzebnym skomplikowaniu reguł (ogólnie nie są skomplikowane, ale jak na tą grywalność - są zbyt złozone, nie dając większego poczucia róznorodności) a zarazem nie wpływających na rozgrywkę, odwrotność jednej z mojej z ulubionych gier czyli Diuny Imperium (proste zasaday podstawowe, mnóstwo wariantów i kombinowania). Gra wg. mnie mogłaby być lepiej zaprojektowana, co daje kłam faktowi, że znany projektant jest równoznaczny wypuszczeniu dobrego tytułu. Jak widać doświadczenie w projektowaniu nie przekłada sie tutaj w 100%. Gra co najwyżej przeciętna, nie bez problemów, z mojego punktu widzenia wygląda to tak, jakby została niedotestowana odpowiednio i zbyt szybko wypuszczona, bo można by zmienić nieco jej mechanikę by gralo się lepiej, ciekawiej, i chętniej powracało, choć rozumiem skad sztywne wartości do wyrzucenia (by lecieć dalej, a nie rozbić się) wypisane przy każdym polu na planszy, a nie np. losowo, są to dość sprytnie dobrane wartości, które wspólnie tworzą dość trudny do przejścia system kolejnych planet i księżyców. Nie zmienia to faktu, że sam gameplay jest co najwyżej średni, powtarzalny i szybko się nudzi.