Nie będę udawał obiektywnego, bo się nie da, uwielbiam serię Nemesis i na Nemesis:Odwet czekałem naprawdę długo. To była jedna z tych gier, które śledzisz od zapowiedzi, oglądasz materiały, czytasz opinie i gdzieś z tyłu głowy masz myśl: „oby tylko tego nie zepsuli”. Po pierwszej partii mogę powiedzieć, że nie tylko tego nie zepsuli, oni to ulepszyli dokładnie tam, gdzie trzeba było.
Dzisiejsza rozgrywka tylko mnie w tym utwierdziła. Grałem z Brodatym i Michałem i co najlepsze, poznaliśmy się właśnie przy Nemesis: Lockdown. Już wtedy było czuć, że to jest dobre towarzystwo do takich gier, ale Retaliation wyniosło to na zupełnie inny poziom. Od początku było wiadomo, że będzie „gęsto”, ale zamiast ciszy i skupienia mieliśmy ciągłe docinki, śmiech i komentowanie każdej głupiej decyzji. Ktoś jest o krok od śmierci, otoczony przez intruzów, a reszta zamiast powagi rzuca tekstami i paradoksalnie to tylko podkręca klimat. Bo to nie jest śmiech z gry, tylko śmiech z sytuacji, które ta gra generuje.
I ona robi to niesamowicie dobrze. Każda partia to historia, ale nie taka wymuszona, tylko taka, która sama się układa z decyzji, błędów i momentów totalnego chaosu. U nas było wszystko: napięcie, dramat, heroiczne akcje i totalnie absurdalne ucieczki.
Najbardziej zapadła mi w głowę akcja Brodatego. Sytuacja była praktycznie bez wyjścia, intruzi wokół, zdrowie na wykończeniu, wszyscy raczej pogodzili się z tym, że zaraz odpadnie. I wtedy nagle odpala serię strzałów i jeden po drugim kasuje trzy intruzy krytykami. Cisza przy stole, a potem totalny wybuch. To był dokładnie ten moment, dla którego się gra w takie gry, zero planowania, czysta, nieprzewidywalna akcja, która wygląda jak scena z filmu.
Z mojej strony emocje były trochę inne, ale równie intensywne. Miałem kilka sytuacji, gdzie wszystko wskazywało na to, że już za chwilę dostanę ciężkie obrażenia, dosłownie w ostatniej chwili udawało się wyjść z tego cało. Takie momenty, gdzie wyciągasz, żeton a tam nie ma nic, albo karta mówi, że obcy nic mi nie robi. Czujesz się jak bohater kina akcji, który ucieka sekundę przed wybuchem. I to nie jest przesadzone, ta gra naprawdę daje takie odczucia.
Bardzo duży plus za to, jak zmieniono podejście do walki i przygotowania postaci. W końcu czuję, że nie jesteśmy tylko mięsem armatnim. Mamy broń, mamy sensowny sprzęt, mamy ten cały „plecak taktyczny” amunicję, leczenie, granaty. To daje poczucie sprawczości. Możesz podjąć walkę, możesz zaryzykować, możesz spróbować oczyścić drogę. Ale jednocześnie gra bardzo pilnuje, żebyś nie poczuł się zbyt pewnie, bo sytuacja potrafi się odwrócić w jednej turze.
Świetnie działa też mechanika tlenu. Na papierze brzmi prosto, kończy się butla, trzeba aktywować system podtrzymania życia w danym sektorze, ale w praktyce to jest kolejna warstwa presji. Nagle nie chodzi tylko o cele i intruzów, ale też o to, czy w ogóle masz czym oddychać. I często prowadzi to do trudnych decyzji: iść ratować sytuację gdzie indziej, czy skręcić, bo zaraz zabraknie powietrza?
Zmiany mechaniczne są może mniej widowiskowe niż takie momenty fabularne, ale robią ogromną różnicę w odbiorze gry. System walki jest prostszy, bardziej płynny, nie zatrzymuje tempa. Zmiany w ranach, jak to, że trzy lekkie obrażenia nie zamieniają się automatycznie w głębokie, sprawiają, że masz trochę więcej przestrzeni do działania, ale nadal czujesz zagrożenie. To wszystko razem sprawia, że gra jest bardziej dynamiczna i mniej „toporna” w momentach, które wcześniej potrafiły spowalniać rozgrywkę.
No i modularna plansza. Niby coś, co już było, ale tutaj mam wrażenie, że działa jeszcze lepiej. Każda partia układa się inaczej i to naprawdę czuć. Inne rozmieszczenie pomieszczeń zmienia nie tylko trasy, ale też tempo i klimat rozgrywki. Czasem będzie ciasno i intensywnie od pierwszych minut, czasem będzie więcej przestrzeni, ale za to więcej niepewności. Odkrywanie kolejnych segmentów dalej ma w sobie ten element ryzyka, nigdy nie wiesz, czy trafisz na coś, co ci pomoże, czy pogorszy sytuację.
Porównując do Nemesis i Lockdowna, dla mnie Retaliation to najlepsze z obu światów. Ma klimat i napięcie pierwszej części, ale dodaje więcej dynamiki i akcji, której czasami brakowało. Lockdown był dla mnie trochę bardziej złożony, momentami mniej emocjonalny. Tutaj wszystko klika.
I dlatego mówię to bez wahania, sprzedaję Lockdowna. Nie dlatego, że jest słaby, tylko dlatego, że nie widzę powodu, żeby do niego wracać, skoro mam Retaliation. Ta gra daje mi dokładnie to, czego chcę od tej serii, tylko w lepszej, bardziej dopracowanej formie.
Czy to jest gra dla każdego? Nie. Potrafi być brutalna, losowa, czasem frustrująca. Są momenty, gdzie wszystko się sypie i masz poczucie, że niewiele mogłeś zrobić. Ale właśnie to sprawia, że te wszystkie historie mają znaczenie. Że pamiętasz konkretne sytuacje, konkretne decyzje, konkretne akcje.
Nie będę pamiętał tego, że wszyscy przegraliśmy.
Zapamiętam Brodatego rozwalającego trzech intruzów pod rząd.
Zapamiętam swoje ucieczki w ostatniej sekundzie i dużo szczęścia w kluczowych momentach.
Zapamiętam śmiech, docinki i ten chaos przy stole.
I najważniejsze zapamiętam, że po wszystkim mamy ochotę na więcej, a ja mogę się cieszyć, że mam swój nienaruszony egzemplarz gry w domu.
Dla mnie to jest czyste wow i za to kocham amerii.
10/10
Nemesis: Retaliation robi z serii w końcu to, co wszyscy chcieli, żeby sie wydarzyło!
Zacznę od największego minusu tej części - jest CHOLERNIE stołożerna...
Dramatycznie wręcz zajmuje dużo miejsca. Plansza zmieści się wyłącznie na bardzo dużych stołach, a jeszcze trzeba miejsce wokół na planszetki graczy, karty, przedmioty, żetony, znaczniki, potwory, etc.
Natomiast rozgrywka - MIÓD!
Niesamowicie przemyślano tutaj system poruszania się i walk. Mimo, że vibe pozostał, to nie jesteśmy już przerażonymi członkami przebudzonej załogi, a pełnokrwistymy marines, którzy z najcięższą dostępną bronią, rozwalają hordy nieprzyjaciela.
Znaleźlismy się w końcu w matni obcych i tutaj naprawdę magazynek wystrzeliwujemy tonami. Jesteśmy w stanie ściągać po kilka figurek obcych z pól, wyłącznie jedną, dobrą akcją.
A sami bohaterowie nadal się rozwijają, potrzebują tlenu, zbierają różne rzeczy, eksplorują i mają swoje cele. A ten jeden wspólny widzimy wszyscy od początku gry :)
Czekam jak nie wiem na co!