Pierwsi Marsjanie: Przygody na Czerwonej Planecie to gra, którą po pierwszych słabych recenzjach całkowicie sobie odpuściłem. Słyszałem narzekania na instrukcję, nieintuicyjne i przekombinowane zasady itd. No ale jej poprzedniczka, czyli Robinson Cruzoe mi się podobała więc co mogło pójść nie tak? Finalnie zdecydowałem się na zakup, tym bardziej, że gra wylądowała na promkach. Wykonanie jest bardzo dobre. Duża, ładna plansza, kafelki reprezentujące moduły HUB-u, nawet plastikowe elementy są ok. Najładniejsze są kosteczki. Uwielbiam je. Ubogie są karty, ale za to czytelne. Do gry dodana jest aplikacja, która ładnie prowadzi za rączkę. No i jest instrukcja... o jeju... no jest zła, ale widziałem też gorsze (np. Wielki Mur). Początki są wręcz frustrujące i szczerze mówiąc do tej pory nie wiem, czy gram w to dobrze. No ale jak gram, to jest super. Czuję klimat tej bazy na Marsie. Co chwilę się coś pierdzieli, ale jak się ma nie pierdzielić, skoro działa 24h i nikt tego nie serwisuje. Ignacy odrobił lekcję z astronomii. Gra ma naukowe naleciałości co mi się bardzo podoba. To nie jest przygoda w kosmosie, to jest surwiwal . Niestety również z surwiwal z zasadami. Gra została w mojej kolekcji głównie ze względu na tematykę.
Ta gra przypomina filmy Hitchcocka: na początku rozczarowanie jak grom z jasnego nieba, a potem jest tylko gorzej. :) Miała być przygodówka, a jest psychologiczny i mechaniczny horror w odizolowanym miejscu. No dobra, żeby nie było, ma pomniejsze plusy, i ma też swoich zażartych fanów, ale mi w ogóle nie podeszła ta ciągła udręka z nieustannie psującym się losowo mnóstwem mikroelementów, zupełnie zresztą zbędnych i przekombinowanych. Jest tu też nielogiczność za nielogicznością w tematyce gry, jak to u Trzewiczka. Główna rozgrywka wygląda tak (pobieżnie): cel - wybudować system X i Y, zaczynamy, 1 tura: rozwala ci się moduł A, co robisz? Naprawiasz, super, 2 tura, rozwala się moduł B i pechowo dodatkowo C, a postać M się zestresowała, co robisz? Odstresowują postać M, naprawiam moduł B, ale na C już nie starczy punktów, może w następnej turze? Niestety, w następnej turze losowo wyszło, że moduł C rozwalił się jeszcze bardziej, a dodatkowo moduł D wymaga pilnej naprawy... I tak całą grę. Niektórzy twierdzą, że to tytuł naukowy, jednak nauka tak naprawdę jest tu tylko z nazwy, jak w każdym kosmicznym komputerowym RTS (szumne nazwy na wymyślone technologie). I jak w to zagrać, kiedy jest tyle innych, znacznie bardziej wciągających tytułów? W sumie nie wiem, komu to polecić, może na familijną rozgrywkę z babcią, której się nie lubi. :)