O Smokach warto wspomnieć coś więcej, bo to naprawdę dobry tytuł, którego współautorem jest Simone Luciani. Na naszym rodzimym rynku grę wydaje Muduko, znane z wielu mniejszych, rodzinnych tytułów. Smoki z głębin wybijają się nieco z portfolio wydawnictwa, zarówno pod względem trudności jak i ilości komponentów.
Same zasady są bardzo proste, z dwóch posiadanych kart zagrywamy jedną i układamy na planszy smoka zgodnie z zagranym wzorem. W zależności od tego, jakie elementy zakrywamy, zdobywamy monety, żetony zatopionych okrętów lub karty rafy na których znajdują się dodatkowe bonusy. Jeśli zakryjemy wir lub prąd morski, musimy zapłacić 2 monety za każdy z nich.
Smoki muszą być wykładane zgodnie z zasadami, albo muszą przylegać którymś bokiem do wyspy, albo do smoka przeciwnika, smoki w tym samym kolorze nigdy nie mogą ze sobą sąsiadować. Po wystawieniu smoka gracz dobiera nową kartę wzoru, dodatkowo może jeszcze zagrać karty rafy i realizować misje za zdobyte żetony okrętów.
Na koniec gry, liczymy punkty za kilka rzeczy, monety, misje, okręty i co najważniejsze przewagi - plansza podzielona jest na cztery królestwa, w których staramy się mieć większość, liczymy ilość smoków w każdym królestwie i dodajemy ukryte smoki, które znajdują się na kartach rafy. W przypadku remisu, liczymy kto ma więcej segmentów smoków w królestwie.
To co bardzo mi się tutaj podoba to to, że gra wymusza interakcję. Smoka musimy przyłączyć do smoka przeciwnika, od nas zależy jak dobrze to rozegramy i czy zablokujemy swoich rywali, czy sami siebie, co też może się zdarzyć. Gra jest oczywiście losowa, mamy w końcu karty, ale punktować możemy za kilka rzeczy a kart nie dobieramy w ciemno. O ile przeciwnicy nie zniweczą naszych planów, można śmiało zaplanować jakąś strategię. Technicznie gra jest abstraktem, ładnie wydanym i z ciekawym tematem przez co, moim zdaniem jest całkiem klimatyczna. Ponadto jako filler, sprawdzi się także w gronie zaawansowanych graczy.
"Smoki z głębin" to rodzinny abstrakt połączony z area control. Niby jest to gra na 5 osób, ale wydaje mi się, że na 3-4 gra się najfajniej. W dwójkę jest trochę za luźno i często zdarza się, że coś nam układ nie pasuje, bowiem to co chcielibyśmy zrobić wymagałoby sąsiedztwa z własnymi smokami, co jest zabronione. Dlatego przy grze na 2 osoby trzeba starać się tak układać smoki, aby jak najwięcej na tym zyskać w tym jednym ruchu. Sam pomysł na grę uważam za udany i rozgrywka jest przyjemna i ma cechy negatywnej interakcji. Zasady nie są trudne i może to być gra na poznanie nowych graczy z nowoczesnymi grami planszowymi. Graficznie też bardzo mi się podoba. Kolory są wyraźne i jedynie trochę mam zastrzeżenie do żetonów statków pirackich. Czerwone i fioletowe czasem przy złym oświetleniu upodabnia się do siebie i gdyby nie inne kształty statków bardzo by się myliły graczom. Drewniane smoki są ładne i szkoda, że nie ma ich takiej samej liczby ich modułów dla każdego gracza, tylko w rozgrywkach w zależności od liczby graczy gra narzuca odpowiednie kolory. Modułowa plansza na pewno zwiększa regrywalność i urozmaica rozgrywkę, ale trzeba uważać przy jej składaniu by nie uszkodzić rogów kompasu. Lepiej sprawdziłoby się jego zaokrąglenie. Duży plus na insert, w którym zmieszczą się nawet zakoszulkowane karty (karty są płótnowane i grubsze, więc nie jest to konieczne). Polecam do rodzinnego grania i do wykorzystania w bibliotekach oraz świetlicach szkolnych o ile nie boicie się pogubienia elementów ;)
Abstrakt jak abstrakt. Może ciut inna tematyka. Ale w gruncie rzeczy to wciąż polyomino. Równie dobrze zamiast drewnianych elementów tworzących tytułowe smoki mogłyby być płytki w "tetrisowych" kształtach.
Trudność gry jak przystało na wydawnictwo Muduko - familijna. Główne zasady klarowane, troszkę detali, o których trzeba pamiętać jest, ale w granicach rozsądku.
Taka miła i przyjemna gra, do której ciężko o coś się czepiać, to się czepiają o to, że w zależności od liczby graczy trzeba grać określonymi kolorami. Eh, ci recenzenci...