Klany z Bagien to zdecydowanie bardziej rozbudowana gra, niż sugeruje jej sympatyczna oprawa. W ciągu czterech rund rozwijamy swój klan, rozbudowujemy siedliska na wspólnej planszy i wysyłamy łodzie w różne części bagien. Do tego dochodzą połowy, handel, świętowanie, rozwój żeglugi, świątynie, Przewodnicy i cele, więc możliwości zdobywania punktów jest naprawdę sporo.
Mechanicznie mamy tutaj przede wszystkim worker placement połączony z poruszaniem łodzi po wspólnej planszy. W swojej turze wysyłamy Robotnika na wybrane pole akcji Łodzi lub Lądu, a zajęte miejsce staje się niedostępne dla pozostałych. Akcje Łodzi pozwalają między innymi łowić ryby, handlować nimi, budować nowe Siedliska czy żeglować w stronę Świątyń. Rozbudowa Siedlisk odblokowuje z kolei kolejne korzyści na planszetce Klanu.
Klany z Bagien dają sporą liczbę możliwości i to, jak poszczególne elementy są ze sobą powiązane. Połów daje ryby, handel pozwala zdobywać złoto, złoto jest potrzebne do rozbudowy, a położenie Siedlisk wpływa później na punktowanie.
Na ten moment jednak gra mnie nie porwała. Mam wrażenie, że dzieje się w niej dużo, ale rozgrywka nie dała mi satysfakcji proporcjonalnej do liczby zasad i czasu spędzonego nad planszą. Nie skreślam jej bo widzę tutaj sporo przestrzeni na lepsze poznanie zależności i bardziej świadome planowanie, ale moje odczucia są po prostu średnie.
Dla kogo?
Dla osób lubiących średniozaawansowane euro, worker placement, rozwijanie własnej planszetki i sporo różnych dróg do punktów. Gra może szczególnie spodobać się tym, którzy lubią analizować zależności między akcjami i planować rozwój na kilka ruchów do przodu.