Biały Zamek jest świetną grą z mechaniką dice placement. Gramy tylko trzy rundy, w każdej możemy wziąć trzy kości i przydzielić je na odpowiednie miejsca. Cała zabawa jest w tym, że po przydzieleniu kości odpala nam się akcja miejsca, która następnie może odpalić kolejną akcję, a ta kolejną i mogą powstać bardzo fajne "combosiki". Zasady są łatwe, gra zajmuje mało miejsca, po rozłożeniu robi wrażenie, bo kostki trzymamy na tekturowych mostach. Jestem po dwóch partiach i bardzo mi się podobało, jest dużo do przemyślenia, bo mamy tylko 9 akcji w całej grze, więc chcemy je wykorzystać, jak najlepiej. Gra jest też bardzo szybka, jednak jest przy tym również satysfakcjonująca i czuje się, że zagrało się w coś poważnego. Ocena po 3 partiach w 2 i 4 osoby. Średni czas gry = 51 min.
Na Biały zamek czekałem długi okres czasu, o grze słyszałem bardzo dużo dobrego. Na szczęście był dodruk i już mam swój egzemplarz, bo w tym małym wypchanym po brzegi pudełku jest prawdziwy skarb.
Po zagraniu w niego mogę powiedzieć, że 9 akcji które zrobimy w trakcie całej gry, to prawie jak 9 żyć u kota. Tylko my nie będziemy chcieli ich tak lekkomyślnie wydawać i z każdej będziemy starali się wycisnąć maxa. Najlepiej, żeby jedna akcja wygenerowała dwie następne, albo i więcej. Każda z akcji to właściwie mini zagada logiczna i od początku czułem przyjemną presję, że nie można żadnej akcji zmarnować.
Będziemy musieli lawirować między miską ryżu, stalą, a perłami, żeby najpierw zdobywać te surowce, a później wysyłać swoich ogrodników do ogrodów, mieszczan do zamku, a wojowników na pola treningowe. Ale mniejsza o to, bo temat w tej grze nie ma dla mnie kompletnie znaczenia, ta gra mogłaby być o czymkolwiek i tak w trakcie rozgrywki wszystkie moje myśli fokusowały się na tym jaką kość wybrać, gdzie chce iść, czy chce komuś zabrać kostkę z mostu.
Głowa już dymi, a tutaj trzeba cały czas patrzeć jakie kostki znikają i jakie nowe karty akcji pojawiają się w zamku. Biały zamek mogę pokochać za to, że jest stosunkowo prosty w zasadach, ale daje praktycznie nieograniczoną regrywalność. Już na etapie przygotowania rozgrywki, będziemy losować karty ogrodów, karty w zamku i żetony na polach treningowych, do tego dochodzą, żetony kości umieszczane przy danej karcie, oczywiście też losowo. One określą kolor kości z jakiej zrobimy akcję, dalej idąc wybierzemy każdy inne karty startowe dla siebie. Rozgrywka zawsze się będzie różnić zależnie od dostępnych akcji na kartach.
W trakcie samej rozgrywki też się dużo zmienia i sądzę, że ciężko będzie powtórzyć dwie takie same rozgrywki, przecież przed każdą z trzech rund rzucamy kościami i na podstawie wartości na kościach będziemy podejmować nasze decyzję. Wysokie wyniki na kościach powodują, że nie musimy się martwić o żadną akcję i jeszcze zarobimy, przy niższych wynikach trzeba kombinować, mieć i wydawać kasę.
Wejście na jedno z dwóch pierwszych pięter zamku powoduje, że gracz który tam wszedł zabiera kartę akcji z zamku na swoją posiadłość, a w jej miejsce wlatuje nowa. Genialne rozwiązanie, bo nie jesteśmy w stanie zaplanować niczego do końca, zawsze kartę odpalającą nam reakcję łańcuchową może ktoś zawinąć i jednocześnie wzmocnić sobie przyszłe akcje latarni oraz swojej posiadłości.
Wysyłanie do ogrodów ogrodnika oczywiście spowoduje, że zagramy akcje z karty ogrodów, ale to nie wszystko na koniec każdej z dwóch pierwszych rund pozwoli nam odpalić jeszcze raz akcję z karty ogrodów przy których na moście zostanie chociaż jedna kość. Wysłanie wojowników nie jest może jakieś spektakularne tyle, że na koniec ładnie combuje się z mieszczanami umieszczonymi w zamku.
Zagrałem do tej pory trzy razy, trzy porażki, ale i tak bardzo polubiłem ten tytuł, jest tutaj potencjał na więcej kombinacji, więcej akcji, więcej punktów. Gra jest szybka do zagrania, na dwie osoby 30-40 minut nawet przy jakiś mocnych rozmyślaniach nad ruchami. Mechanika gry jest dla mnie ciekawa, będzie działać dobrze w każdym składzie i tak naprawdę jest bardzo prosta jak już się załapie ikonografię. Stosunek ceny do tego co jest w pudełku jest doskonały, bo dostajemy dużą grę w małym pudełku z masą regrywalności.
Moje zarzuty do tej gry ograniczają się do totalnego braku klimatu, ja na pewno go nie czuję. Pudełko też mogłyby być trochę większe w tym co jest trzeba wszystko upychać na żyletki.
Gra zostaje w kolekcji będzie na pewno grana jeszcze nie raz.
8/10