Home
Szukaj
Premiery
Moje gry
Menu
322,00 zł
Crowdfunding

Black Rose Wars

Liczba graczy: 2 - 4
Czas gry: 90 minut
Wiek od: 14 lat
Trudność: Trudność Trudność Trudność
Autorzy: Marco Montanaro
Premiera: 09.09.2022
Dodruk: 12.12.2022
Wydanie polskie: Czacha Games
Wydanie oryginalne: Ludus Magnus Studio
Black Rose Wars to tytuł dla 2-4 graczy, którzy wcielą się w pretendentów do roli Wielkiego Mistrza i wezmą udział w osobliwym turnieju. Za arenę posłuży Dwór Czarnej Róży, czyli modularna plansza, którą będziecie mogli samodzielnie zaprojektować z dostępnych sześciokątnych kafelków oznaczających sypialnie, korytarze, komnaty i rozmaite tajemnicze lokacje. Gracze studiują zaklęcia różnyc... czytaj dalej

Oceny użytkowników

8,6 /10
Bardzo dobra

Na podstawie 155 ocen i 25 opinii

Dodaj opinię

Rozkład ocen

10
28%
9
29%
8
29%
7
9%
6
3%
5
0,6%
4
1%
3
0%
2
0%
1
0,6%

Najczęściej chwalone

wysoka jakość wykonania duża regrywalność duża interakcja ciekawa mechanika

Najczęściej krytykowane

zbyt długi czas rozgrywki błędy w instrukcji wysoki próg wejścia
Sortuj oceny:
Mam z Black Rose Wars trochę dziwny problem. Z jednej strony to naprawdę świetna gra i bawiłem się przy niej bardzo dobrze. Z drugiej strony cały czas z tyłu głowy miałem jedną myśl: „Ale ja jednak wolę Odrodzenie…”. I chyba właśnie to najbardziej wpłynęło na mój odbiór tej gry.

Sama Black Rose Wars robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Jest rozmach, są magowie, potężne zaklęcia, ewokacje, szkoły magii i przede wszystkim mnóstwo kombinowania. Programowanie czarów daje sporo satysfakcji, bo trzeba nie tylko zastanowić się, co chcemy zrobić, ale też przewidzieć, co może wydarzyć się za chwilę. Do tego dochodzi budowanie swojej talii i szukanie coraz ciekawszych połączeń między kartami.

I właśnie za to bardzo ją doceniam. Gra daje poczucie, że cały czas mamy coś do odkrycia. Co chwilę pojawia się jakiś pomysł na combo albo sposób wykorzystania karty, którego wcześniej nie braliśmy pod uwagę. Jest w tym sporo frajdy.

O balansie na razie nie będę się wypowiadał. To zdecydowanie za wcześnie. Traktuję ten tekst jako pierwsze wrażenia, a nie ostateczny werdykt po kilkudziesięciu partiach. Żeby sensownie ocenić balans szkół, kart czy konkretnych strategii, trzeba tę grę znacznie lepiej poznać, a ja pewnie już do niej nie wrócę, chyba że gdzieś kiedyś ktoś zaproponuje.

Natomiast jest jedna rzecz, która cały czas przeszkadzała mi w pełnym zachwycie nad pierwszą częścią.

Black Rose Wars: Odrodzenie.

Bo ono już istnieje. I jeśli ktoś, tak jak ja, ma Odrodzenie, grał w nie i naprawdę je uwielbia, to trudno nie porównywać obu tytułów.

I niestety dla pierwszej części, dla mnie Odrodzenie wygrywa.

Co więcej, grając teraz w pierwszą Black Rose Wars, bardzo wyraźnie widzę, co zostało poprawione w Odrodzeniu. I to jest chyba najciekawsze w całym tym porównaniu. Core obu gier pozostał ten sam, nadal mamy ten sam świetny fundament, programowanie czarów, szkoły magii, ewokacje i całe to kombinowanie. Ale jednocześnie widać, że twórcy dostali bardzo dobry materiał wyjściowy i po prostu zaczęli go poprawiać, szlifować i rozwijać.

I dla mnie właśnie dlatego Odrodzenie wypada tak dobrze. Nie jest grą, która całkowicie odcina się od pierwowzoru i próbuje wymyślić wszystko od nowa. Bierze to, co w Black Rose Wars było dobre, i pokazuje, jak można było zrobić to jeszcze lepiej.

Przede wszystkim szkoły magii. W Odrodzeniu są dla mnie po prostu ciekawsze. Bardziej charakterystyczne, bardziej wyrafinowane i dające więcej możliwości strategicznego kombinowania. Mam wrażenie, że każda z nich mocniej narzuca pewien styl gry, a jednocześnie pozwala znaleźć mnóstwo ciekawych sposobów na wykorzystanie jej potencjału.

Podobnie mam z ewokacjami. W pierwszej części są fajnym elementem, ale w Odrodzeniu zdecydowanie bardziej mnie kupują. Są ciekawsze i mam większą ochotę budować wokół nich swoją strategię. Po prostu częściej pojawia się to przyjemne uczucie: „O kurde, a gdybym zrobił to w ten sposób…”.

I właśnie dlatego pierwsza część jest dla mnie trochę ciekawym doświadczeniem. Z jednej strony gram i świetnie się bawię, a z drugiej cały czas widzę rzeczy, które zostały później poprawione. Widać po prostu, skąd wzięło się Odrodzenie. Fundament jest bardzo podobny, ale wiele elementów zostało rozwiniętych i dopracowanych w taki sposób, że po poznaniu drugiej części trudno już nie zauważać tych różnic.

Mam też dwa drobniejsze problemy z pierwszą częścią.

Pierwszy to oznaczanie naszych ewokacji różyczkami. Niby pierdoła, ale strasznie mnie to irytuje. Ciągłe pilnowanie, która różyczka należy do którego gracza, dokładanie ich i przekładanie… Dla mnie jest to po prostu niepotrzebnie upierdliwe. Może brzmi jak czepianie się szczegółu, ale właśnie takie małe rzeczy potrafią wpływać na płynność rozgrywki.

Druga rzecz to instrukcja. I tutaj mieliśmy kilka momentów, kiedy zamiast dostać jasną odpowiedź, zostawaliśmy z kolejnym pytaniem. Niektóre sytuacje nie są opisane tak precyzyjnie, jak bym tego oczekiwał, i trzeba się domyślać, jak właściwie należy rozpatrzyć daną sytuację. Przy grze o takiej liczbie zależności jest to zwyczajnie frustrujące.

Za to bardzo podobały mi się wydarzenia. I tutaj, moim zdaniem, pierwsza część ma nawet przewagę nad Odrodzeniem. Są ciekawsze, potrafią namieszać przy stole i sprawiają, że sytuacja nie jest aż tak przewidywalna. To jeden z tych elementów, które naprawdę dodają grze charakteru.

Ostatecznie więc wychodzi mi 8/10.

Bo nie mam wątpliwości, że Black Rose Wars to bardzo dobra gra. Jest efektowna, daje mnóstwo możliwości, pozwala kombinować i zdecydowanie ma w sobie coś, co zachęca do kolejnych partii.

Tylko że ja mam ten nieszczęsny punkt odniesienia w postaci Odrodzenia.

I dlatego, gdybym miał dziś wybrać jedną z tych dwóch gier, nawet się specjalnie nie zastanawiam. Biorę Odrodzenie. Mam je, uwielbiam i moim zdaniem jest po prostu ciekawszą, bardziej dopracowaną i strategicznie bardziej satysfakcjonującą wersją tego pomysłu.

Co nie zmienia faktu, że pierwsza Black Rose Wars nadal jest bardzo dobrą grą. Po prostu trochę trudno mi zachwycać się nią w pełni, kiedy wiem, że istnieje jej wersja, która, przynajmniej dla mnie, robi wiele rzeczy jeszcze lepiej.

I chyba właśnie to jest najlepsze podsumowanie: Black Rose Wars pokazało, że ten pomysł działa. Odrodzenie pokazało, jak można go dopracować. Core pozostał ten sam, ale grając w obie części, bardzo wyraźnie widać tę ewolucję.

Jednocześnie przez to wszystko jeszcze bardziej zaciekawiła mnie Black Rose Wars Revised Edition. Skoro pierwsza część dostała kolejną szansę na poprawienie rzeczy, które już teraz uważam za jej słabsze strony, to zdecydowanie będę ją teraz uważnie śledził.

I szczerze mówiąc, coraz bardziej skłaniam się ku temu, że może warto będzie dorzucić ją sobie do Odrodzenia. Nie zamiast niego – bo Odrodzenia nie zamierzam się pozbywać, tylko właśnie jako uzupełnienie. Jestem ciekawy, jak bardzo udało się poprawić pierwszą część i czy Revised Edition będzie w stanie sprawić, że spojrzę na nią trochę inaczej.
Cóż, gra kupiła mnie zanim jeszcze zacząłem się już przyglądać. Wojna magów, to to co gumisie lubią najbardziej. W dodatku losowy, kafelkowy świat, deck-building i rzucanie czarów. Czy może być coś fajniejszego? A jak komuś mało, to warto wiedzieć, że dróg do zdobywania punktów zwycięstwa jest całe mnóstwo i prg każdej partii można albo wybrać jedną albo kompilować co się lubi lub co się uda. Oczywiście wykonanie też zrobiło robotę. Fajne, duże kafle  i tego super figurki. Grać i dobrze się bawić !
Zarąmbista jest ta gra. Podoba mi się sposób budowania talii. To że mamy tak dużą elastyczność. Wykonanie bardzo spoko, jedynie co na minus to te róże do ewokacji, ale tak to spoko. Fajnie się walczy i rzuca czary jest to bardzo satysfakcjonujące. Szkoda, że intrukcja i karty są trochę skopane pod względem błędów, ale to taki mały minusik. Ogólnie bardzo polecam.
Ależ to jest gra!!! Po pierwsze nie jest to tak ciężki tytuł na jaki wygląda (osoby dużo grające spokojnie ogarną to podczas pierwszych rund rozgrywki). Po drugie gra jest przepięknie wydana! Figurki to mistrzostwo świata. Jakość komponentów, kart, planszetek, hexów. No wszystko jest miód! Klimat gry i sama mechanika rozgrywek, naprawdę dają ogrom radości. Na pewno nie jest to gra dla osób nielubiących/bojących się niegatywnej interakcji 😀 ta wylewa się na każdym kroku. Zabijamy tutaj potwory przeciwnikom, zadajemy im obrazenia (graczom i potworom gracza), zabieramy punkty, udaremniamy cele i wydarzenia, zabieramy pierwszeństwo w wielu miejscach. No namieszać tu można innym na wiele sposobów. To nie jest spacerek za rękę i nie ma tu miejsca na płacz 😀 Z minusów - sporo niedopowiedzeń w kartach. Duze pole do nadinterpretacji. Niestety z tego co czytam w necie, też sporo błędów merytorycznych i mechanicznych w kartach. Ponoć Czacha ma to naprawic - to sie szanuje!
Rewelacyjna gra. Nawet przy starszej wersji można się dobrze bawić choć odświeżenie zasad było potrzebne. Pełna planowania, zwrotów akcji i satysfakcjonujących combosów. Trudność tej produkcji nie polega na znajomości zasad bo te są w miarę proste dla zaawansowanych graczy. Jednak znajomość szkół magii i ich ogólnemu działaniu plus że samych szkół jest sporo razem z dodatkami do ogarnięcia. Kluczem jest wiedzieć czego się spodziewać po kartach dobieranych przez nas jak i przeciwników. To wymaga ogrania kilku kilkunastu partii. Ogromna regrywalność. Każda partia wygląda inaczej i każda zapewnia dużo frajdy. Zdecydowanie top i to w górnej części. Polecam jednak zakupić nowszą edycję, kilka zasad jest nieco kulawych i poprawionych właśnie w nich.
Bardzo mi się spodobała. Po zagraniu 2 razy trafia do mojej topki. Żałuję bardzo, że jej nie wsparłem w crowdfundingu, a teraz mega drogo kosztuje pakiet ks-owy. Super, że wyszła po polsku (choć tylko podstawka i kilka dodatków), bo ma sporo tekstu na kartach. Gra dynamiczna i wiele się zmienia na planszy w jej trakcie. Mimo to, bardzo długo schodzi rozgrywka nawet na 2 osoby. Byłem zafascynowany możliwościami wyboru z wielu szkół magii (uwielbiam duży wybór) i dwustronnym zagrywaniem kart. Karty specjalnych czarów Róży, w ogóle miażdżą jak dobrze siądą. Zawsze chętnie siądę do tego tytułu. Piękne wykonanie, super figurki. Z minusów to czasochłonna rozgrywka i ogromne zapotrzebowanie na miejsce na stole. Ale akurat ja lubię długie gry gdzie mogę nacieszyć się rozwojem postaci, no a co do miejsca to też można sobie poradzić z tym problemem łatwo ;) Jeśli chodzi o negatywne efekty od gry (ataki róży), to w jednej grze miałem taki zestaw kart, że Róża była w połowie punktacji do końca, a ja z kolegą na początku toru, więc akurat trafiło się nieprzyjemnie.
Dużo czarów, dużo potworów, ale gra pokazuje swoją moc od 4 graczy w zwyż :)
Reklama
Najlepsze gry planszowe, Wsiąść do Pociągu, Catan, Osadnicy z Catanu, najlepsze planszówki, Carcassonne gra, gry planszowe dla 2 osób, gry planszowe sklep, Splendor, Arnak, Everdell, tanie planszówki, gry na imprezę, Brass: Birmingham, Root, Tajniacy, 5 sekund, Pociągi gra planszowa, top gier planszowych, gry planszowe na prezent, Gloomhaven, Monopoly, Terraformacja Marsa, Scrabble cena, Azul, ranking gier planszowych, gry planszowe na imprezę, gry planszowe dla dzieci, top lista, aktualności gier planszowych, zapowiedzi gier, przedsprzedaże planszówek, kalendarz premier, Wiedźmin.
Wykorzystujemy pliki cookies do celów statystycznych, analitycznych, personalizacji treści i reklam oraz celów związanych z bezpieczeństwem naszego serwisu. Korzystanie ze strony planszeo.pl bez zmiany ustawień przeglądarki lub zastosowania funkcjonalności rezygnacji opisanych w Polityce Prywatności oznacza, że pliki cookies będą zamieszczana na urządzeniu, z którego korzystasz. Więcej na temat cookies znajdziesz w Polityce Prywatności dostępnej pod linkiem Polityka prywatności