Robinson Crusoe to nie gra to doświadczenie. Doświadczenie, które Cię zgniecie, przemieli i wypluje, a na koniec zabierze kluczyki do auta i odjedzie. Jednocześnie jest to tytuł, który fascynuje właśnie dzięki temu, że jest tak trudny do wygrania. Gra jest mocno losowa, niespodziewane przygody, codzienne wydarzenia, losowe rzuty kośćmi będą stać na naszej drodze do szczęścia Są to cechy gry i trzeba to zaakceptować. Im więcej wiemy o rozgrywce tym lepiej jesteśmy w stanie przygotować się na przeciwności. Mimo to nadal może to nie wystarczyć i... to jest w porządku. Rozgrywka polega na optymalizacji działań i ryzykowaniu tam, gdzie naszym zdaniem kopnie nas najmniej. Dzięki takim rozwiązaniom każda rozgrywka jest niepowtarzalna, tworzy historię w głowie graczy i zazwyczaj zapada w pamięci. Uczciwie przyznam, że po kilku razach z grą i pewnej frustracji Robinsona sprzedałem. Jednak czułem, że czegoś mi brakowało i po jakimś czasie kupiłem grę jeszcze raz i choć wiem, że mnie pewnie podminuje jeszcze nie raz to się już jej nigdy nie pozbędę. To jest jedna z tych gier, które się kocha lub nienawidzi, zdecydowanie nie dla każdego, ale zaangażowanym odda wszystko z nawiązką ( i to nie raz boleśnie).
Sam trzon gry jest prosty, runda dzieli się na kilka etapów, które po kolei realizujemy. Zdarzają się różne wyjątki i mikrozasady, ale w przypadku błędów warto je zignorować i starać się następnym razem grać poprawnie. Instrukcja jest obszerna i wbrew opiniom dobrze napisana, ale brakuje jej porządnego słownika, Przydałaby się jakiś glosariusz z porządnym indeksem.
Wykonanie Robinsona daję radę nawet po latach obecności na rynku. W pudełku za stosunkowo niewielkie pieniądze dostajemy mnogość żetonów, drewnianych elementów, dużą klimatyczną planszę oraz sporo kart dobrej jakości. Warto zainwestować w jakiś organizer na żetony, bo kartonowa wkładka nie jest nawet namiastką insertu. Edycja kolekcjonerska jest moim zdaniem ciekawym gadżetem, ale plastikowe figurki są tu zbędne. Zwykła podstawka prezentuje się godnie i wystarczy na lata grania.
Warto wspomnieć, że dla mnie gra najlepiej sprawdza się solo, sami decydujemy wtedy ile postaci chcemy poprowadzić. Przyjemnie grało się też w dwie osoby, ale gra jest podatna na tzw. gracza alfa, bo nie ma tu niejawnych informacji. Totalnie widzę też taki sposób grania, w który dobrze zaznajomiona z zasadami osoba, będzie sterowała obsługą gry, a gracze nieograni (np. dzieci) będą podejmować decyzje i planować akcje.
Kończąc, warto poznać.
Jedna z moich pierwszych "dużych" gier, gdzie przeczytanie instrukcji ze zrozumieniem okazało się pierwszym wyzwaniem ;) każde kolejne już było tylko przyjemniejsze! To jest naprawdę przygodowe euro, w przeciwieństwie do np. takiego Arnaka nie udaje, tylko faktycznie wplata przygodę. Jest turbo klimatyczna, świetnie zaprojektowana, bywa piekielnie trudna - warto sprawdzić.
Jedna z najlepszych gier zarówno pod względem immersji, jak również stosunku ceny do jakości. Mechaniki zaimplementowane w grze świetnie oddają klimat survivalu na bezludnej wyspie. Losowość wyjściowa w postaci fazy Pogody trochę denerwuje, ale w żadnej przygodzie nie wszystko idzie jak po sznurku.